Bóg się rodzi!Z tym orędziem zwracał się do nas bł. Jan Paweł II, by pokrzepić naszą wiarę i umocnić nadzieję. Otaczający nas świat i dziejące się wydarzenia jakże często pozbawiają nas nadziei. Niejedną rodzinę dotyka niedostatek, brak pracy, choroba i samotność. Poziom życia - bywa - że urąga godności człowieka. Słabnie poczucie sprawiedliwości w gąszczu afer i skandali. Słabi oraz samotni tracą wiarę w słuszność swoich - często - rozpaczliwych wysiłków. Wielu traci nadzieję, wielu pogrąża się w apatii z lękiem myśląc o przyszłości.
Pragnę powtórzyć słowa bł. Jana Pawła II: Nie lękajcie się! Otwórzmy drzwi naszych serc, by przyjąć te dary, które przyniósł ze sobą leżący w żłobie Jezus. Otwórzmy serca na Jezusa, Jego miłość i drugiego człowieka."Przyjdź, Panie Jezu" i obdarz nas Swoją nadzieją, umocnij w nas miłość, zaufanie oraz dobroć, byśmy się stali godnymi Daru Nocy Betlejemskiej, byśmy byli godnymi Ciebie i mogli Cię naśladować. Już słychać kolędy, już pachnie Świętami, Syn Boży się rodzi, by zamieszkać z nami...bo to jest noc na którą człowiek czeka i za którą tęskni. To jest wyjątkowy wieczór w roku, gdy wszyscy obecni gromadzą się przy wspólnym stole. To wieczór kiedy gasną spory, znika nienawiść...wieczór, gdy łamiemny opłatek, składamy życzenia...To noc wyjątkowa...Jedyna...niepowtarzalna...Noc Bożego Narodzenia. By jedność i zgoda, wszędzie panowały: Błogosław nam Jezu Panie, Boże mały!
Kochany Mikołaju, wiem, że to niełatwo, lecz przynieś niewidomym dzieciom takie światło, co pozwoli im ujrzeć wszystkie dary boskie, drzewa w czapach śniegu, obraz Częstochowskiej, lustro lodowiska kreślone łyżwami, które skrzy się, błyska, gdy tańczymy na nim. Przynieś dzieciom głuchym piosenkę anioła, by zagrała cisza, która trwa dokoła, by szept usłyszały i dzwoneczków trele, głos mamy, kolędę w grudniowym kościele. Pożycz anielskie skrzydła Mikołaju drogi, dla dzieci, które mają bardzo chore nogi. Na skrzydłach niech ulecą ze smutnych szpitali i dotrą do swych domów hen w błękitnej dali. Ależ by to była radość Mikołaju Święty, ależ by to były wspaniałe prezenty.
W dniach
odbędą się spotkania z mieszkańcami naszej gminy biorącymi udział w programie "Poprawa efektywności energetycznej, poprawa jakości powietrza w rejonach cennych przyrodniczo w tym NATURA 2000".Spotkanie będzie dotyczyło rozpoczynającego się montażu paneli słonecznych na budynkach mieszkalnych na terenie naszej gminy.
W Spotkaniach Uczestniczą:
Planowane rozpoczęcie prac montażowych w naszej gminie przedstawia się następująco:

Smutne są dziś nasze serca, smutno w duszy, bo dzień dzisiejszy przypomina naszych umarłych. Wszyscy ich mamy; albo rodziców i rodzeństwo, albo innych krewnych czy przyjaciół i drogie osoby, które przed nami zabrała śmierć.
W dniu wczorajszym przeżywaliśmy radosną uroczystość - dziś smutną. Wczoraj wspominaliśmy wszystkich naszych świętych braci i siostry, dziś przywołujemy tych, którzy zostali zatrzymani w czyśćcu dla odbycia pokuty. Wczoraj modliliśmy się do świętych, błagając ich o pomoc i wstawianie się za nami u Boga; dziś cierpiące dusze nas błagają o modlitwę i ratunek. Wczoraj i dziś obchodzona jest uroczystość Wielkiej Rodziny; wczoraj świętych braci w niebie, a dziś naszych bliskich cierpiących w czyśćcu. Wczoraj w myślach jakby zaglądaliśmy do nieba, przypatrując się tej wielkiej nagrodzie, jaką święci odebrali za swoje dobre cnoty i uczynki, a dziś tą samą myślą zaglądamy do czyśćca, rozważając te wielkie męki, które tam ponoszą dusze! Zapewne cierpienia wielkie, jakie tylko można sobie wyobrazić. Pomyślmy o kaźniach świętych męczenników, pomyślmy o okropnościach wojen, terrorystycznych zamachów. Kary czyśćcowe są jednak jeszcze straszniejsze! Ojcowie Kościoła, święci teologowie i filozofowie zapewniają, że męki czyśćcowe są niczym innym od męk piekielnych. Różnice są dwie: trwanie i nadzieja. W czyśćcu dusze cierpią do czasu i mają nadzieję, że po odpokutowaniu będą przyjęte do nieba.
Kara zaś piekła jest wieczna i nie ma tam już na nic nadziei! Kto zatem cierpi w tych strasznych mękach? Dusze najdroższe naszym sercom! Rodziców, drogich nam osób. Ale te męki są wyznaczone przez Sprawiedliwość Boga! Boga pełnego dobroci. Od Ojca pełnego miłości dla tych dusz! Gubi się nasz umysł, gdy myślimy o nieskończonej dobroci Boga, o Jego miłości do naszych dusz i o strasznych cierpieniach. Jak zrozumieć i pogodzić dobroć i miłość Stwórcy i jednocześnie straszne kary? Nasz rozum nie potrafi tego zrozumieć dlatego, że nie rozumiemy nieskończonej świętości Boga znieważanej przez nasze grzechy. Nie rozumiemy ogromu zła naszych grzechów, ani ogromu kar, które się nam za nie należą. Jednak za popełniane zło konieczna jest kara od Sprawiedliwości Boskiej. Nie myślmy źle o dobroci i miłości Boga do każdego z nas. Widzimy przecież, że rodzony ojciec jest dla syna dobry, kocha go a zarazem każe, gdy ten na karę zasłuży.
Poza tym, że są wielkie, nic o mękach czyśćcowych nie wiemy. Ani Bóg, ani Kościół nic nam o nich nie mówią, więc my tej tajemnicy nie poznamy. Zresztą, nie chciejmy wiedzieć więcej, niż nam dano poznać. Są męki czyśćcowe, z których dusze nie mogą się same uwolnić, nie mogą ich uniknąć, od nich uciec, zmniejszyć ich, przyspieszyć końca; zmuszone są tam pozostać i cierpieć do wypełnienia całej kary. Jednak my - żyjący jeszcze na ziemi - możemy i powinniśmy te dusze ratować. Żyjący mogą się wzajemnie wspomagać w nieszczęściach. Sąsiad sąsiada, przyjaciel przyjaciela. Nawet nieprzyjaciela człowiek może i powinien wspomóc. Żyjący, potrafi we własnych potrzebach sobie lepiej, bądź gorzej poradzić, gdyby inni nie chcieli mu podać ręki. Jednak dusza w czyśćcu sama sobie, ani jedna drugiej nie jest w stanie udzielić pomocy i wsparcia. Jak więzień przykuty za ręce do ściany nie może się sam uwolnić - może tylko błagać o pomoc i litość, tak i dusze w czyśćcu, są jakby przykute, każda do swej męki, błagając nas o ratunek. I dlatego większą jest zasługą nieść pomoc zmarłym nisz żyjącym i większą ma wartość modlitwa za dusze niż za żyjących. Tej modlitwy, tej pomocy i ratunku oczekują od nas nasi rodzice, krewni i przyjaciele - nasi dobroczyńcy, ci wszyscy, którzy nam wyświadczali za życia różnorakie dobra. Jak możemy nie spieszyć im z ratunkiem?
Nie ma wśród nas chyba nikogo, kto by był tak twardego serca, iż nie czuł by litości, iż by był obojętnym, gdyby pośród wielkich cierpień widział nawet swego nieprzyjaciela. Gdyby w naszej obecności nad kimś się znęcano, zapewne nie moglibyśmy powstrzymać się chociażby od łez żalu i litości. Jeśli tak, to tym bardziej powinniśmy litować się nad duszami, widząc oczami wiary ich cierpienia. Zapewne ratowalibyśmy kogoś, kto znalazłby się w niebezpieczeństwie. Spieszmy zatem na pomoc. Nam okazać im pomoc jest bardzo łatwo. Nie potrzeba wielkich wydatków czy przedsięwzięć, nie potrzeba długich i ścisłych postów, ale trzeba serca i wiary. Trzeba miłości w sercu. Czy dużo nas kosztuje modlitwa za umarłych?. Ofiarować w ich intencji nasz piątkowy post, uczestnictwo we Mszy Świętej, w ich intencji zamówić Mszę, uzyskać dla nich odpust. Czy to wiele kosztuje? A dla grzechu pewnie niejeden raz więcej czynimy. Ile złotych dałeś potrzebującym, czy na Mszę za zmarłych? A ile pieniędzy i nieraz wysiłku wkładamy w rzeczy nieistotne, zbędne, czy wręcz złe? Potrzeba serca i wiary! Człowiek bez serce pomóc duszom w czyśćcu, bo on o żadnych duszach i żadnym czyśćcu nie wie i nie słyszy jak wołają go o pomoc. Wołają; krewni i znajomi, rodzice, spadkodawcy. Mamy obowiązek się nad nimi zlitować. Wołają nie tylko oni. Woła Chrystus: „Bądźcie miłosierni”, abyście także i wy dostąpili miłosierdzia. Czy chcemy go dostąpić? - Bądźmy zatem sami miłosierni dla potrzebujących dusz. Tam jest większe miłosierdzie, gdzie zachodzi jego większa potrzeba, gdzie większe niż na ziemi cierpienie. Zatem; przez miłosierdzie dla dusz mamy większą zasługę i większe miłosierdzie Pan Bóg nam okaże. Psalmista wołał, że Świętą i zbawienną jest rzeczą modlić się za zmarłych. Świętą, bo i święty cel - dusza będzie dopuszczona do chwały świętych w niebie. Zbawienną, bo przyspiesza zbawienie uwięzionym w czyśćcu. Psalmista woła w innym miejscu „Błogosławiony człowiek, który pamięta o ubogim, w dzień zły wybawi go Pan.” (Ps 40) Kto jest bardziej ubogi?

Komenda Powiatowa Policji w Suchej Beskidzkiej przypomina, ze obecna pora roku, wcześnie zapadający zmrok, sprzyja włamywaczom. złodzieje zwykle wykorzystują nieobecność domowników - wybierają miejsca jak najmniej widoczne dla sąsiadów, czy domy znajdujące się z dala od terenów gęsto zabudowanych (domowisk). Zdarza się również, że włamują się także do domów, z którymi inne blisko sąsiadują, ale któraś jego część jest źle widoczna.
Włamywacze zwykle szukają pieniędzy, biżuterii, małych kosztownych przedmiotów typu: telefony komórkowe, notebooki. Najlepszym rozwiązaniem byłoby zainstalowanie alarmu antywłamaniowego w budynkach. Wiadomo, żewiąże się to z wydatkami. Ważna jest czujność mieszkańców. Jeżeli w okolicy pojawiają, się jakieś nieznajome samochody, nieznajome osoby należy zwracać na nich uwag. Być może dokonują one rozpoznania przed planowanym włamaniem. W takim przypadku należy natychmiast powiadomić Policję. Ważnym jest zapamiętanie numerów tablic rejestracyjnych samochodu. Zniechęcić złodzieja maże również pozostawione włączone światło w którymś z pomieszczeń w domu - dla złodzieja to duże ryzyko. Kiedy wyjeżdżamy na dłuższy okres wskazanym jest poproszenie sąsiadów o zwrócenie uwagi na pozostawiony budynek.
Policja o tego typu zdarzeniach dowiaduje się zbyt późno, aby efektywnie zadziałać. Jednak ważnym jest, aby takie zdarzenia były zgłaszane. Złodzieje wcześniej czy później i tak zostaną zatrzymani. O wszelkich tego typu zdarzeniach należy poinformować Policję dzwoniąc na numer 997.