Pogrzeby

0
0
0
s2sdefault
powered by social2s

listopad 04W dniu 12 stycznia 2015 roku uczestniczyliśmy w ostatniej ziemskiej drodze naszego zmarłego brata Juliana. Ta żałobna uroczystość niech się stanie dla nas, zgromadzonych w naszej parafialnej świątyni, okazją do chociażby krótkiej refleksji nad śmiercią, przemijaniem, zmartwychwstaniem, a zarazem do publicznego wyznania wiary w Chrystusa Paschalnego.

Odszedł do Pana ojciec rodziny, kochający mąż, przyjaciel, życzliwy sąsiad, znajomy. Znaliśmy go chyba wszyscy, był dla większości z nas kimś bliskim. Gdy patrzymy na tę trumnę, przychodzi nam na myśl wiersz napisany przez ks. Wacława Hryniewicza. Oto jego fragment:

Odkąd odszedłeś, pełen jestem twojej bliskości
w myślach i uczuciach.
Twoja śmierć – wcześnie dojrzały owoc życia
– napełnia smutkiem wielu.
Wiem, że to znak kruchości naszego istnienia,
które skończyć się musi w obecnej postaci.
Niby rozumiem, ale pojąć nie mogę...
Wiedziałem, że szlachetną i piękną miałeś duszę,
serce oddane i szczere.
Widać to było na Twoim obliczu.
Wciąż słyszę Twój głos.
Twoje słowa jeszcze dźwięczą w uszach.
Widzę Twoją uszczęśliwioną twarz
i oczy pełne światła.
JEST RADOŚĆ ZE ZMARTWYCHWSTANIA!

Właśnie – radość ze zmartwychwstania! Jezus Chrystus, nasz Pan i Zbawca, pierwszy pokonał śmierć i powrócił do życia. Podobnie i my kiedyś zmartwychwstaniemy. Jakże wielkim pocieszeniem dla nas są słowa zanotowane w Apokalipsie przez św. Jana Apostoła i Ewangelistę: „Błogosławieni, którzy w Panu umierają – już teraz. Zaiste, mówi Duch, niech odpoczną od swoich mozołów, bo idą wraz z nimi ich czyny” (Ap 14,13). Te słowa Pisma Świętego dodają otuchy nam wszystkim. Dlatego razem z naszym zmarłym bratem Julianem w Chrystusie powtarzamy słowa żałobnej pieśni śpiewanej na pogrzebie podczas pożegnania:

  • DSC05873
  • DSC05875
  • DSC05876
  • DSC05877
  • DSC05878
  • DSC05879
  • DSC05880
  • DSC05881
  • DSC05883
  • DSC05885
  • DSC05886
  • DSC05887
  • DSC05889
  • DSC05890
  • DSC05891
  • DSC05892
  • DSC05893
  • DSC05894
  • DSC05896
  • DSC05897
  • DSC05900

Stanę przed Stwórcą i przed swoim Bogiem, On mnie z miłości wezwał do istnienia, tchnął swego Ducha, stworzył na swój obraz, jak własne dziecko znał mnie po imieniu. Wstyd mnie ogarnia, że przed Tobą stanę tak niepodobny, Boże mój, do Ciebie. Nie karz mnie za to zbyt surowym sądem, rozpoznaj, Ojcze, swoje dziecko we mnie. Tułaczka moja już dobiegła kresu,  dla moich oczu słońce ziemi zgasło. W Tobie, mój Boże, znajdę pokój wieczny, Ty będziesz dla mnie niegasnącym światłem. Dziś moją duszą w ręce Twe powierzam, mój Stworzycielu i najlepszy Ojcze. Do domu wracam jak strudzony pielgrzym, a Ty z miłością przyjmij mnie z powrotem. (Siostra M. Imelda)

Wzruszające są te słowa, a jednocześnie pełne pokory wobec Boga Wszechmogącego. Bo oto ja, grzeszne stworzenie, stanę kiedyś przed moim Stwórcą, który mnie stworzył z bezmiaru swojej miłości i uczynił podobnym do siebie poprzez danie mi rozumu i wolnej woli. Bóg zna mnie doskonale, nie jestem dla Niego żadną tajemnicą. Zna nie tylko moje słowa i czyny, ale nawet i myśli. Zna mnie bardziej niż moja rodzona matka. I dlatego, gdy zbliża się dzień zejścia z tego świata, jakże często boję się, bo w ciągu życia ziemskiego nagrzeszyłem wiele i po prostu wstydzę się spojrzeć twarzą w twarz swemu Stwórcy. Gdy żyję na ziemi, wszystko ma dla mnie mniejsze czy też większe znaczenie. Liczy się kariera zawodowa, pieniądze, układy, znajomości czy też inne sprawy. Ale gdy patrzymy na tę trumnę, zdaję sobie doskonale sprawę, że to wszystko pył i proch, zwykła marność. Moje życie jest nieraz długim i ciężkim pielgrzymowaniem po ziemi. Kończąc doczesny wymiar swojego żywota, wracam – niczym strudzony pielgrzym – do Ojca mego, który jest w niebiosach. Jemu powierzam to, co mam najcenniejsze – moją duszę i proszę Boga o zbawienie, wieczny odpoczynek.

Gdy tak patrzymy na tę trumnę, wiem, że liczą się tylko czyny. Czyny miłości, miłosierdzia i wszelkiej dobroci, wszystkie moje czyny. Ich czyny idą za nimi (por. Ap 14,13) – mówi w dzisiejszym pierwszym czytaniu umiłowany uczeń Pana. Wszystkie dobre czyny naszego zmarłego brata idą z nim przed tron Boga Najwyższego. Błogosławieni więc ci, którzy w Panu umierają. Ci, którzy pełnili dobre czyny. Czyny miłości są najważniejsze, bo miłość jest mocniejsza niż śmierć. Baldwin, biskup kantuaryjski, pisał w jednym ze swoich licznych traktatów teologicznych: „Mocna jest śmierć, albowiem potrafi pozbawić nas daru życia. Mocna jest miłość, bo potrafi przywrócić nam lepsze życie. Mocna jest śmierć, albowiem potrafi odrzeć nas z ciała. Mocna jest miłość, bo potrafi odebrać łup śmierci i nam go oddać. Mocna jest śmierć, nikt z ludzi nie zdoła się jej oprzeć. Mocna jest miłość; umie pokonać śmierć, złamać jej oścień, uśmierzyć zapędy, unicestwić zwycięstwo. Nadejdzie czas, kiedy dozna skarcenia” (Traktat 10).

Gdy nasza miłość będzie mocniejsza od śmierci, to zawsze będziemy gotowi na spotkanie z Panem Bogiem. Zmarły przed kilku laty wybitny kardynał belgijski Léon-Joseph Suenens pisał niegdyś, że chrześcijanin musi być w każdej chwili gotów na dwie rzeczy: na przyjęcie komunii świętej i na śmierć.Pamiętajmy o tym każdego dnia, bo rzeczywiście jest to prawda. Bo być może niedługo przyjdzie nam stanąć przed Stwórcą i przed naszym Bogiem. Kończąc, zacytuję inny fragment wiersza ks. Wacława Hryniewicza: Przyszły świecie zmartwychwstałego życia, świecie żywej i wiecznej pamięci Boga: nie ma w tobie nic z zapomnienia. Gdy Bóg pamięta – CZŁOWIEK ŻYJE! Ty, który wcześniej przez bramę śmierci (wierzę, że pełną światła) odszedłeś w Nieznaną Krainę na drugą stronę życia: PAN Z TOBĄ!

0
0
0
s2sdefault
powered by social2s

07Z013W każdej kulturze jest obrzęd
grzebania ciał zmarłych.
Bez pogrzebu umarły nie dozna spokoju.
Stąd w literaturze klasycznej,
jak i w literaturze biblijnej
grzebanie ciał było świętym nakazem.
Nakaz ten należało spełnić
nawet w niebezpieczeństwie śmierci.
Inaczej najbliższych z rodziny
czekała zemsta bogów.
Ciężkim przekleństwem u Żydów
było powiedzenie: Niech ci ziemia
lekką będzie. To znaczyło - żebyś
po śmierci był tak cienko ziemią przykryty,
by cię szakale rozniosły po piaskach.
Chrześcijanie dzień śmierci uważali zawsze
za dzień narodzin dla nieba.
Dzień śmierci, zwłaszcza męczenników,
został dniem wspomnienia Świętych.
Śmierć, tak jak narodziny, była chwilą
okrytą tajemniczym majestatem.
Został jeszcze na wioskach piękny zwyczaj
modlitwy przy zmarłym przez całą noc
w domu zmarłego.

Dla niewidomych
 

0
0
0
s2sdefault
powered by social2s

10080Życie każdego człowieka kończy się śmiercią. "Wszelkie ciało starzeje się jak odzienie i to jest odwieczne prawo: na pewno umrzesz" (Syr 14, 17).

Śmierć przychodzi niespodziewanie, niejednokrotnie zabiera człowieka w pełni sił, dosięga dorosłych i dzieci. Pozostający przy życiu tracą kogoś bliskiego, jest to trudna chwila dla każdego.

Po śmierci bliskiego nam człowieka w pierwszej kolejności kierujemy się po Kartę Zgonu, następnie z Kartą Zgonu oraz dowodem osobistym zmarłego udajemy się do Urzędu Stanu Cywilnego, by uzyskać Akt Zgonu. Akt Zgonu jest ważnym dokumentem, tylko na jego podstawie strona kościelna może dokonać pochówku. W dalszej kolejności udajemy się do kancelarii parafialnej, gdzie przedstawiamy Akt Zgonu i Kartę Zgonu oraz ustalamy datę i godzinę pogrzebu. Dalej kierujemy się do grabarza, któremu  przekazujemy z kancelarii parafialnej pisemną informację dotyczącą daty i godziny pogrzebu, po czym kierujemy się do wybranego przez siebie zakładu pogrzebowego.

Pogrzeb nie jest sakramentem, jest ostatnią posługą ludzi dla ludzi (człowieka) na ziemi. Jest to "ostatnie pożegnanie, jakie wspólnota chrześcijańska oddaje swemu członkowi, zanim jego ciało będzie wyniesione i pogrzebane." Śmierć w rodzinie należy do najbardziej przykrych przeżyć. Pamiętajmy jednak wtedy o Chrystusie, który zapewnia nas o życiu wiecznym i który stale jest z nami jako nasza jedyna pociecha, nadzieja i ostoja. Dlatego łączmy się w takich chwilach z Jezusem, który zapewnia: "Kto wierzy we Mnie, nie umrze na wieki".

Kościół, który jak matka nosił sakramentalnie w swoim łonie chrześcijanina podczas jego ziemskiej pielgrzymki, towarzyszy mu na końcu jego drogi, by oddać go "w ręce Ojca". Ofiaruje on Ojcu, w Chrystusie, dziecko jego łaski i w nadziei składa w ziemi zasiew ciała, które zmartwychwstanie w chwale. Zachęca się rodzinę zmarłej osoby do przystąpienia do Sakramentu Pokuty i Pojednania (spowiedź), a w czasie Eucharystii przyjęcie komunii świętej w intencji zmarłego. Warto też naśladować piękny zwyczaj zamawiania Mszy świętej za Zmarłego zamiast kwiatów czy wieńców pogrzebowych. Zamawianie Mszy św. w 30-tym dniu po śmierci, a także Mszy św. Gregoriańskiej za Zmarłych członków naszych rodzin.

Praktyka Mszy św. Gregoriańskich, znana jest w Kościele od czasów św. Grzegorza I, papieża, który polecił odprawić za pewnego zmarłego zakonnika, bez przerwy w kolejne dni 30 Mszy św. Zmarły ukazał się później Świętemu Papieżowi i podziękował, za wyrwanie go z mąk czyśćcowych, po czym praktyka ta upowszechniła się w całym Kościele.

0
0
0
s2sdefault
powered by social2s
W dniu: 12 czerwca 2009 roku przyszliśmy do naszego kościółka, by towarzyszyć w ostatniej ziemskiej drodze świętej pamięci Stefanii, - mamie siostry zakonnej Józefy Wątroba. To dobre miejsce na szukanie nadziei, że nasze życie nie kończy się złożeniem do grobu.

W tabernakulum, znajduje się pokarm na życie wieczne. Spożywając go, możemy być pewni, że to nie jest nasze ostatnie spotkanie ze zmarłą. Wspominamy całe dobro, które od świętej pamięci Stefanii otrzymaliśmy, i prosimy Boga, by jak najszybciej pozwolił Jej zamieszkać w przygotowanym dla niej mieszkaniu w Niebie. Wierzymy, że my też, po przekroczeniu progu śmierci, dotrzemy do szczęśliwego finału w wieczności.

Każda Msza Święta jest dziękczynieniem. Niech nasza dzisiejsza modlitwa, która jest hymnem dziękczynienia za życie naszej siostry Stefanii, pobudza nas do wdzięcznej pamięci za zmarłych z naszych rodzin oraz do modlitwy o zbawienie wieczne dla nich.

Panie, prosimy Cię o łaskę dostrzeżenia sensu życia na ziemi i sensu zejścia z tego świata. Tajemnica to wielka. W potędze śmierci dostrzegamy blask życia. Spraw, Panie, niech nasze wspomnienie o zmarłej Stefanii, która która żyje już w Tobie, pomoże nam w twórczym wykorzystaniu każdego dnia. Niech Twoje zmartwychwstanie odbierze nam lęk przed śmiercią, niech umocni naszą wiarę w ostateczne zwycięstwo prawdy, sprawiedliwości, życia. Panie, W Tobie możemy wszystko, bo Ty nas umacniasz, zmiłuj się nad nami.

  • dsc02956
  • dsc02957
  • dsc02962
  • dsc02963
  • dsc02965
  • dsc02967
  • dsc02968
  • dsc02969
  • dsc02973
  • dsc02975
  • dsc02978
  • dsc02980
  • dsc02982
  • dsc02990
  • dsc02993
  • dsc02997
  • dsc03013
  • dsc03032
  • dsc03052
  • dsc03053
  • dsc03063
  • dsc03069
  • dsc03072
  • dsc03075

Boże, Ty nam nakazałeś miłować wszystkich ludzi jak braci i siostry, także tych, których śmierć zabrała z tej ziemi. Wszyscy bowiem żyjemy w Tobie, wszyscy zjednoczymy się z Tobą w jednej wierze i miłości. Dopomóż nam, miłosierny Boże, zawsze dążyć ku temu zjednoczeniu, z miłością pomagając naszym żyjącym braciom i siostrom radą i dobrym przykładem, a zmarłym modlitwą i zasługami płynącymi z naszych dobrych uczynków. Racz przyjąć tę modlitwę, a przez nieskończone Miłosierdzie Twoje, przez Mękę i Śmierć Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, naszego Zbawiciela i Odkupiciela, zmiłuj się nad duszami zatrzymanymi w czyśćcu, które muszą odpokutować za swoje grzechy, zanim wejdą do Twojej chwały.

Ześlij im Ducha Twego, Pocieszyciela, aby je oświecił światłem i Twoją łaską oraz umacniał w nadziei Twego Miłosierdzia. Racz je wprowadzić do Królestwa Twojej chwały za przyczyną Najświętszej Maryi Panny i wszystkich Twoich świętych, jak również przez modlitwy Twego świętego Kościoła i nas wszystkich, niegodnych sług Twoich, którzy błagamy dla nich o Twe zmiłowanie. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.

Dla niewidomych

Początek strony