Galeria fotografii

0
0
0
s2sdefault
powered by social2s

W dniu 23 czerwca 2006 roku zakończyły się w Lachowicach kilkuetapowe ćwiczenie instruktażowe p.t „ Działania gminnego systemu reagowania i powiatowego systemu reagowania kryzysowego, sił ratowniczych powiatu oraz osób zarządzających zabytkami w sytuacji zagrożenia kryzysowego czasu pokoju i wojny.

Głównym obiektem ćwiczeń był zabytkowy drewniany kościół w Lachowicach p.w. Św. App. Piotra i Pawła w Gminie Stryszawa powiat suski. Ćwiczenie to składało się z części teoretycznej - seminarium na temat szeroko rozumianego problemu ochrony zabytków oraz części praktycznej - ćwiczeń dowódczo - sztabowych i taktyczno - bojowych związanych z akcją gaszenia pożaru kościoła oraz ewakuacji ludzi i mienia. W ćwiczeniach uczestniczyli oprócz strażaków PSP i OSP, Przedstawiciele Kurii, Sąsiednich Parafii, Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego, Samorządów, Policji i Straży Granicznej, Ratownictwa Medycznego ZOZ Sucha Beskidzka, Formacji Obrony Cywilnej z Gminy Stryszawa, Pogotowia Energetycznego.

Celem ćwiczeń było: Sprawdzenie realności założeń powiatowego planu ratowniczego, sprawdzenie procedur alarmowania sił i środków ksrg z terenu powiatu suskiego, doskonalenie pracy sztabowej, doskonalenie taktyki gaszenia pożarów obiektów sakralnych, sprawdzenie stanu dróg dojazdowych, oraz zaopatrzenia wodnego w pobliżu obiektu, doskonalenie umiejętności organizacji i prowadzenia ewakuacji ludzi, oraz zabytków z zagrożonego kościoła, doskonalenie funkcjonowania centrum powiadamiania ratunkowego oraz powiatowego zespołu reagowania kryzysowego ze sztabem akcji, oraz dowódcami różnych szczebli, sprawdzenie i doskonalenie obsad stanowisk kierowania oraz sprzętu łączności, systemów łączności i programów komputerowych.

Dla niewidomych

0
0
0
s2sdefault
powered by social2s
04852Jezu - Chlebie Życia, odmień nasze życie codzienne,
abyśmy byli Twoimi świadkami
nie tylko przez procesje i uroczyste ceremonie,
ale abyśmy świadczyli o Tobie
przede wszystkim naszym dobrym, uczciwym życiem.

Wyszliśmy dzisiaj jak co roku z Najświętszym Sakramentem na ulice naszej parafii. Wyszliśmy, aby zamanifestować swoją wiarę i przynależność do Chrystusa. Czynimy to publicznie, aby wzajemnie budować się swoją wiarą i jej doświadczać. A my dziś wychodzimy z naszych świątyń, aby przypomnieć o tym doniosłym fakcie i zaszczycie sobie samym i tym naszym współbraciom, którzy nie przyjmują na co dzień Bożej miłości i lekceważą swoją godność - godność dziecka Bożego. Bo jak inaczej wytłumaczyć, że tak mało nas uczestniczy w niedzielnej Mszy świętej. Że przychodzimy tylko w wielkie święta! Chociażby takie jak dziś!

Uczestniczyliśmy w uroczystej procesji, czciliśmy Najświętszy Sakrament, śpiewaliśmy piękne Eucharystyczne pieśni ... i co? Chrystus nie chce być "obnoszony po ulicach", Chrystus nie chce mieszkać w złoconych tabernakulach, przebywać samotnie w najpiękniejszych kościołach. On chce mieszkać w naszych sercach, On chce być naszym codziennym pokarmem, On chce być w nas i dla nas, chce abyśmy Go przyjmowali, abyśmy według Niego kształtowali nasze życie, abyśmy Go czcili w naszych sercach i naszymi uczynkami. Zewnętrzne procesje i nabożeństwa mogą i powinny być tylko wyrazem naszej wewnętrznej wiary i naszej zażyłej bliskości z Bogiem, Który daje się na pokarm. Inaczej są pustym tradycjonalizmem, rutyną, nic nie znaczącą ceremonią.

Jezus Chrystus, Syn Boży chce być naszym pokarmem i towarzyszem życia, naszym Nauczycielem i Mistrzem, wzorcem i punktem odniesienia, chce być Bogiem Żywym i obecnym w naszym codziennym życiu, a nie bożkiem i idolem. Na nic nasze uczestnictwo w procesjach jeśli na co dzień jesteśmy poganami. Wielu w nich uczestniczy tylko po to, aby się pokazać, aby zamanifestować swoją rzekomą "katolickość". Po co? Na nic nasze pobożne miny i ułożone zachowanie, jeśli na co dzień nie żyjemy Jego nauką i Jego przykazaniami, jeśli nasze życie społeczne i codzienne pełne jest niesprawiedliwości i wyzysku! Może więc warto zadać sobie pytanie: "Po co idę na procesję?

Czy jest to zewnętrzny wyraz mojej głębokiej wiary? Czy tylko chęć pokazania się? Czy żyję tym w co wierzę i co zewnętrznie wydaję się pokazywać?" Te procesje mają nam przypomnieć, że tam, gdzie dziś niesiemy Najświętszy Sakrament, jest miejsce dla Jezusa. A więc pośrodku naszego życia, wśród wielu czynności i zgiełku każdego dnia. Jezus chce być obecny na naszych ulicach i w naszych domach. Wszędzie! Wszędzie niesiony przez świadectwo naszego chrześcijańskiego życia.

  • dsc02328
  • dsc02333
  • dsc02339
  • dsc02351
  • dsc02358
  • dsc02371
  • dsc02380
  • dsc02402
  • dsc02412
  • dsc02434
  • dsc02449
  • dsc02454

najlitościwszy. O dobry Jezu, Zbawicielu drogi, Pośredniku Boski, Jedyna ucieczko nasza!  W Sercu Twoim racz nas obmyć, Do Serca Twojego racz nas przytulić, W Twym Sercu na wieki racz nas zachować. Wołajmy do Jezusa w dzisiejsze Święto: Do Serca Twojego uciekamy się, Jezu, Boski Zbawicielu! Naszymi grzechami racz się nie zrażać, o Panie Święty. Ale od wszelkich złych czynów racz nas zawsze wybawiać.

Dla niewidomych

0
0
0
s2sdefault
powered by social2s

Papie_obrazW dniach od 11 do 16 grudnia przeżywaliśmy w parafii Misje Święte. Prowadził je ks. Zdzisław Płuska ze zgromadzenia Misjonarzy Sercanów. W niedzielę 11. grudnia - ksiądz Proboszcz przekazał władzę pełnienia posługi duszpasterskiej w parafii. Symbolem tego było nałożenie stuły na ramiona Ojca Misjonarza, który z wielką odpowiedzialnością i zaangażowaniem odpowiedział na postawione przed Nim zadanie.

W modlitwę włączył żywych i umarłych. Tych, którzy są blisko Boga i tych, którzy pogubili się na ścieżkach życia i odeszli od kościoła. Tych zagubionych polecał szczególnym modlitwom. Swoim nauczaniem objął wszystkich - dzieci, młodzież, dorosłych. Wyraźnie i jasno wskazywał drogę do zbawienia - bo to cel najważniejszy każdego istnienia ludzkiego. Czymże byłoby życie, gdyby kończyło się razem ze śmiercią. Czym jest "chwila" - trwająca nawet kilkadziesiąt lat - wobec wieczności, do której każdy z nas został powołany?

Ks. Misjonarz pokazywał, jak bardzo współczesny świat oddalił się od Boga. Jak mocno człowiek zaufał swoim możliwościom i jak bardzo chce zająć miejsce Boga. Człowiek chce decydować o życiu i śmierci - i to prawo zapisuje w kodeksach. Odpowiedzi na pytanie o przyszłość poszukuje w gwiazdach i horoskopach. Szuka coraz to nowych rozrywek. Bez zastanowienia się nad konsekwencjami podejmuje wygodne dla siebie decyzje. Akceptuje życie bez Boga, milczy, gdy łamane są podstawowe zasady moralne. Czasem z wygody, czasem z braku odwagi, często, aby usprawiedliwić swoje postępowanie. A potem dziwi się, skąd na świecie tyle zła, skąd tyle krzywdy i cierpienia. I zadaje pytanie: "dlaczego Bóg na to pozwala?" Ojciec Misjonarz do służby apostolskiej podczas Misji Świętych zaangażował młodzież z Grupy Apostolskiej i Liturgicznej Służby Ołtarza. Szczególnie podczas apeli maryjnych i nauk stanowych dla młodzieży, w sposób obrazowy tłumaczył postawy chrześcijan i zadawał pytania - gdzie jesteś ty? Jakie miejsce w kościele zajmujesz? Gdy gasły kolejne świece obrazujące Dekalog, starał się pokazać, jak każdy grzech wprowadza człowieka w ciemność i jak ta ciemność i zagubienie potęgują się, gdy brak jest nawrócenia.

  • dsc08133
  • dsc08135
  • dsc08137
  • dsc08139
  • dsc08140
  • dsc08142
  • dsc08146
  • dsc08147
  • dsc08155
  • dsc08156
  • dsc08165
  • dsc08167
  • dsc08182
  • dsc08186
  • dsc08188
  • dsc08192
  • dsc08195
  • dsc08200

Nawoływał do poprawy, przebaczenia i wynagrodzenia krzywd, do pojednania. Nie było to jednak jednostronne wołanie - wy się nawróćcie, wyciągnijcie rękę do zgody. Dla wielu, ważnym znakiem był przykład księdza proboszcza, który leżąc krzyżem na posadzce kościoła, przepraszał Boga za grzechy swoje i swoich parafian. A potem podchodził do ławek, podając dłoń na znak pokoju i pojednania. I nabożeństwo przebłagalne za znieważenie Krzyża. I nabożeństwo za zmarłych parafian. Zmarli proszą o modlitwę, bo sami już nie są w stanie sobie pomóc. I wołają - "dopóki żyjesz masz jeszcze czas. Twoje czyny będą za tobą świadczyć". Przez ostatnie 10 lat od Misji Świętych w 2001 r. do wieczności odeszło ponad 150 osób w różnym wieku. Wszyscy nam dobrze znani - rodzice, małżonkowie, dzieci, krewni, sąsiedzi, znajomi. Nikt z nas nie może powiedzieć: "mam czas, to nie dla mnie - niech się nawracają inni, starsi, chorzy. Przede mną przecież całe życie". Jezus mówi: "czuwajcie, i bądźcie gotowi, bo w chwili, w której się nie spodziewacie, Pan Wasz przyjdzie". Ta prawda dotyczy nas wszystkich. Wielu rzeczy nie jesteśmy pewni, ale jedna jest oczywista: każdy z nas przejdzie bramę śmierci. Jezus przyjdzie, a więc życie tutaj jest czymś przejściowym. Wobec tego nie możesz go zmarnować, musisz nadać mu jak największą wartość.

  • dsc08151
  • dsc08158
  • dsc08162
  • dsc08170
  • dsc08203
  • dsc08204
  • dsc08208
  • dsc08218
  • dsc08221
  • dsc08222
  • dsc08226
  • dsc08255
  • dsc08263
  • dsc08266
  • dsc08269
  • dsc08270
  • dsc08738
  • dsc08800

Dzień spowiedzi świętej pokazał, jak wielu postanowiło szczerze zaufać Chrystusowi i przyjść do źródła Bożej Miłości i Miłosierdzia. Przy konfesjonałach ustawiały się długie kolejki. Po spowiedzi, ludzie zatopieni w modlitwie dziękowali za dar oczyszczenia z grzechów. Na Mszę św. dla rodzin przybyło wiele małżeństw. Z różnym stażem. Wszyscy w skupieniu wypowiadali słowa: "dziękuję ci za ." i "przepraszam za ." Wzruszenie towarzyszyło małżonkom stojący w długim szpalerze na środku kościoła i odnawiającym słowa przysięgi sakramentalnej: "(.) i ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską (.)". Niejednemu łzy spłynęły po twarzy, gdy dzieci klękały przed rodzicami, całując z szacunkiem spracowane ręce, dziękując za życie i wychowanie i prosząc o błogosławieństwo na początku trzeciego tysiąclecia.

Wielką troską proboszcza i parafian jest brak powołań do służby Bogu. Ojciec Misjonarz powierzył rodzinom sprawę modlitwy o nowe powołania do służby Bogu. Przypomniał, że w rodzinie rozwija się powołanie. I że rodziny są odpowiedzialne za świętość kapłanów. Każdy kapłan potrzebuje duchowego wsparcia. Niech więc nie zabraknie w naszych rodzinach szczerej modlitwy za naszych kapłanów - rodaków i kapłanów pracujących w parafii - żyjących i tych, którzy odeszli po wieczną nagrodę.

W ostatni dzień Misji, po Apelu Maryjnym z Janem Pawłem II, z kościoła został wyniesiony krzyż misyjny. Wędrował w procesji wokół kościoła, niesiony na ramionach strażaków, górników, Honorowych Dawców Krwi Polskiego Czerwonego Krzyża i w końcu został ustawiony przy wejściu głównym do kościoła. Jest znakiem przypominającym czas odnowy duchowej parafii.
0
0
0
s2sdefault
powered by social2s

DSC02888Dziś obchodzimy Uroczystość Świętych Apostołów Piotra i Pawła dwóch filarów Kościoła. Głównych patronów naszego Kościoła i równocześnie Odpust w naszej parafii.

Kim dla was jestem? To pytanie Jezus stawia uczniom dokładnie w środku Ewangelii świętego Matusza. To początek Jego drogi do Jerozolimy, czyli drogi do Krzyża i Zmartwychwstania - wydarzeń, z których narodził się Kościół. Chodzi więc o moment przełomowy, decydujący. Wielu ludzi przysłuchiwało się do tej pory Jezusowi, wielu podziwiało, wielu było pod wrażeniem Jego osoby, wielu uznawało za proroka. Ale podziw z dystansu, oklaski na widowni - to za mało. Jezus zaczyna tworzyć zalążek przyszłego Kościoła - wspólnoty nie widzów, ale uczestników. Chodzi Mu o ludzi, którzy decydują się iść z Nim dalej, którzy decydują się wciągnąć w Jego historię. Tu już nie wystarczy teoretyczna opinia, tu niezbędne jest wyznanie, które ma ciężar decyzji.

Zaraz po wyznaniu wiary przez Piotra, Jezus tłumaczy, że musi iść do Jerozolimy, gdzie zostanie zamordowany. Pojawia się zapowiedź krzyża i wezwanie do naśladowania Mistrza. Piotr się oburza. Jaki krzyż! Co On gada? Boży Pomazaniec nie może przecież przegrać, skończyć jak skazaniec. To by oznaczało, że Bóg ponosi klęskę, że niesprawiedliwość triumfuje. To niemożliwe. „Zejdź mi z oczu, szatanie… nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie” - słyszy ten, który dopiero, co usłyszał, że jest skałą Kościoła. Co to oznacza dla nas? Powtarzamy w każdą niedzielę: „Wierzę w Jezusa Chrystusa, Syna Jego Jedynego…”. To opinia, rytuał czy wyznanie, decyzja? Chrześcijaństwo to nie tyle wiara w coś, lecz wiara w Kogoś. Kto uznaje, że Jezus z Nazaretu jest Zbawicielem, ten usłyszy od Niego: „Błogosławiony jesteś…, jesteś skałą, kamieniem budującym mój Kościół”. Ale prawdopodobnie usłyszy także: „Zejdź mi z oczu, szatanie! Nie myślisz po Bożemu, ale po ludzku”. To słowa jak uderzenia dłuta, który obciosuje dumną skałę, by zamienić ją w pokorny kamień.

Budowniczym Kościoła nie jest człowiek, lecz Bóg. Jezus chce z nas, słabych, budować dom - przestrzeń swojej świętej obecności w tym świecie. „Jeżeli chcemy stać się domem, musimy  - każdy z nas - zgodzić się na to, że będziemy »obciosywani«. Aby nadawać się do budowy domu, musimy pozwolić się obrobić stosownie do miejsca, w którym mamy być użyci. Kto chce się stać kamieniem w jakiejś całości i dla tej całości, musi pozwolić się z tą całością związać. Nie może już robić po prostu tego, co mu się podoba, co mu przyjdzie na myśl i wyda się korzystne. Nie może po prostu iść tam, gdzie zechce. Musi zgodzić się z tym, że inny opasze go i poprowadzi, dokąd on nie chce” (Benedykt XVI). Czy tu nie leży właśnie tajemnica świętości Piotra i Pawła, i tylu innych świętych „kamieni” Kościoła? Zgoda na obciosanie dłutem Mistrza i spojenie z innymi w murach Bożej budowli. Kim chcę być? Samotną, dumną skałą czy pokornym kamieniem?

  • dsc02836
  • dsc02838
  • dsc02857
  • dsc02860
  • dsc02862
  • dsc02869
  • dsc02874
  • dsc02875
  • dsc02881
  • dsc02885
  • dsc02886
  • dsc02891
  • dsc02917
  • dsc02923
  • dsc02927
  • dsc02931
  • dsc02943
  • dsc02945

Módlmy się za dobro Kościoła Chrystusowego, za najwyż­szego jego zwierzchnika - Benedykta XVI, aby mógł bez przeszkód prowadzić łódź Piotrową - Kościół Boży do portu zbawienia.

Dla niewidomych

Początek strony