Rok obrzędowy

0
0
0
s2sdefault
powered by social2s

05083Chrześcijanin jest powołany do jedności z Chrystusem w radości i cierpieniu. Święty Jan Paweł II pragnął, byśmy umieli rozpoznać i przyjąć wezwanie Boga, który każe nam „być twórcami pokoju poprzez ofiarę naszego cierpienia”.

Dzień wspomnienia objawień Matki Najświętszej w Lourdes św. Jan Paweł II ustanowił Światowym Dniem Chorego. Prośmy dzisiaj Maryję, by wyjednała każdemu wierzącemu dar niezłomnej wiary. Dzięki Niej moce zła, nienawiści i niezgody zostaną rozbrojone przez ofiarę ludzi słabych i chorych.

Zapytajmy samych siebie, jak to mądrze i pięknie uczynił niegdyś średniowieczny mistyk: Kto w życiu doczesnym jest wolny od cierpień? Mamy odpowiedź: Zaprawdę, nikt na całym obszarze ziemi! Nie zapobiegają temu ani zamki warowne i obronne miasta, ani też purpura królewska i bogate szaty. Czy mamy świadomość powszechności zjawiska zwanego cierpieniem?

Cierpienie bez Chrystusa nie ma większego sensu i trudno je zrozumieć, za to znoszone z Chrystusem ma inny wymiar i przynosi błogosławione owoce. Jak my znosimy swoje rozmaite cierpienia duchowe i cielesne? Z Bogiem czy jakby Boga nie było? Czy cierpienie nas buduje, czy raczej poniża w naszym człowieczeństwie? To zależy w dużej mierze od nas samych. Potrzebna jest ufna modlitwa o umiejętne znoszenie cierpienia, które kiedyś na nas przyjdzie. Trzeba dostrzec w nim wymiar zbawczy. Pomoże nam w tym nasze pokorne błaganie skierowane do Jezusa Chrystusa, jedynego Zbawiciela świata i człowieka. „Cierpienie jest w świecie po to, ażeby wyzwalało miłość, ażeby rodziło uczynki miłości bliźniego, ażeby całą ludzką cywilizację przetwarzało w cywilizację miłości” – to stwierdzenie Ojca Świętego Jana Pawła II.

Ksiądz Kazimierz Bukowski w 1999 roku w Krakowie-Łagiewnikach powiedział do chorych: „Zbliżała się papieska wizyta duszpasterska w Ojczyźnie w roku 1991. Nareszcie w niepodległym kraju – od czasu wybuchu II wojny światowej. Nauczycielka-emerytka bardzo cieszyła się z tego powodu, że będzie mogła w niej uczestniczyć poprzez transmisje radiowo-telewizyjne podawane w pełniejszym wymiarze. Nagle radość pani Marii prysła jak bańka mydlana. Upadła tak nieszczęśliwie w swym mieszkaniu, że złamała kość biodrową. Kilka dni przed operacją i na czas pielgrzymki papieskiej znalazła się w szpitalu. W niezbadanych wyrokach Bożych na szpitalnym łóżku przeżywała cały okres pobytu Ojca Świętego w kraju.

Znajomi, którzy odwiedzali panią Marię w szpitalu nowohuckim, byli zdumieni jej nadzwyczajną pogodą ducha. Wreszcie ktoś zapytał ją o przyczynę wewnętrznego spokoju. To bardzo zwykłe – odpowiedziała. – Po prostu ofiarowałam swe cierpienie za Ojca Świętego. I za pomyślność jego misji w niepodległej Ojczyźnie”. „Życie biegnie obok chorych. Świat chorych jest innym światem. Czas liczy się inaczej. I nie ma tu pogody. Kto znajduje się wewnątrz tego świata chorych, już nie wie, jak toczy się życie na zewnątrz, nic nie wie o tych, którzy są wewnątrz. Ci, którzy są wewnątrz, są całkiem «na zewnątrz». Jaki jest nasz stosunek do nich?”.

Marquerite-Marie Teilhard de Chardin pisze: „Dla większości chorych noc jest wrogiem. Są chorzy, którzy nieprzerwanie muszą znosić wielkie cierpienie; noc potęguje ich mękę, a wymuszony spokój, który i tak już wydaje się im zbyt długi, ciągnie się w nieskończoność… Brak światła dziennego niepokoi nas, ponieważ w pewnej mierze daje nam przeczucie nieobecności Boga, to znaczy nieobecności życia. Trzeba liczyć się z chwilowym zaciemnieniem wiary”.

Wielu wyznawców Chrystusa stara się modlitwą, wypowiadaną ustami i sercem, być blisko Pana Boga. Do nich należy między innymi wielka rzesza chorych, z których część jest zrzeszona w Apostolstwie Chorych. Kolejny Światowy Dzień Chorego, który dziś obchodzimy, to dzień szczególnej pamięci o chorych całego świata i dzień rachunku sumienia z naszej postawy wobec ludzi chorych i cierpiących w najbliższym otoczeniu.

0
0
0
s2sdefault
powered by social2s

im_1_380Przyjmij to zaproszenie, by świecić. W sposób szczególny do tego światła zapraszam młodych ludzi, naszą młodzież. Liczę na was, młodzi ludzie na was liczy Kościół, ale przede wszystkim na was liczy Jezus. To Wy stawajcie się światłem świata, to wy stawajcie się solą ziemi. Tylko te wartości, Jezusowe światło i sól zmienić mogą oblicze ziemi. Daj się pociągnąć do światła, daj się poprowadzić Jezusowi, bo on ma tylko słowa życia wiecznego - Jan Paweł II.

Świeca, to nieodłączny znak chrześcijanina. Towarzyszy mu przez całe życie. Po raz pierwszy zapalamy ja dziecku w czasie chrztu świętego. Padają wówczas słowa „Podtrzymywanie tego światło powierza się wam rodzice i chrzestni”. Później Pierwsza Komunia Święta, z zapalonymi świecami wkraczaliśmy w progi naszych świątyń i ochoczym głosem wyznawaliśmy wiarę w Boga w Trójcy Jedynego, a przy tym wyrzekaliśmy się szatana i wszystkich spraw jego. Świecę zapaloną trzymało wielu z nas w czasie zawierania sakramentu małżeństwa, niektórzy podczas ślubów zakonnych. Wreszcie, gdy zbliża się nasz kres na ziemi, wręcza się do dłoni zapaloną gromnicę. Tradycja dodaje jeszcze, ze poświęcone świece w dzisiejszym dniu, zapalano w czasie burz, gromów i epidemii. Gospodarze zapaloną gromnicą błogosławili swoje pola, zwierzęta i podwórza. Świece tez zapalano w czasie świąt Matki Bożej pod jej obrazami. Dzisiaj, też wielu przyniosło gromnicę do Kościoła. Jest ona znakiem Jezusa Chrystusa, znakiem trwania przy Chrystusie, znakiem nadziei, wiary, a zapalona oznacza czuwanie. Ta przyniesiona świeca do świątyni, pozwala nam zatrzymać się nad wydarzeniami, które miały miejsce dwa tysiące lat temu. Bo dzisiejszy dzień jest niejako przypomnieniem tamtych dni. Oto Maryja wraz z Józefem w czterdziesty dzień po narodzeniu Jezusa, zgodnie z prawem Mojżeszowym, niesie swego Syna do świątyni. Tak jak każda matka izraelska, pierworodne dziecko płci męskiej, ofiaruje Bogu. Przynosi syna do świątyni jak wszystkie matki, ale inaczej niż wszystkie. Bo od tej pory to Jezus bierze w posiadanie tę świątynię. Uświęca ją swoim nawiedzeniem. Świadkami tego wydarzenia jest dwoje staruszków; Symeon i Anna. Są oni symbolami parowiekowych oczekiwań całego narodu. Pobożni, gorliwi i czujni, najlepsi przedstawiciele Izraela, dostępują radości spotkania z przychodzącym Dzieciątkiem - Zbawicielem.

Maryja oddaje Dziecię w ręce starców. Oznacza to, że od tej pory daje swojego Syna, Jezusa, na służbę Bogu i ludziom. Daje swój największy skarb, daje wszystko, co posiada, daje samego Boga. Powierza Go w godne ręce. To nie są ręce Heroda zbrodniarza, to nie są ręce ludzi nienawistnych. To nie są ręce lekarza, który już przestał stać na straży życia człowieka, życia dziecka poczętego, życia nieuleczalnie chorego. To są ręce, które czekają na Mesjasza Pańskiego. Od razu rozpoznali w tym Dzieciątku Boga i wyśpiewują Mu hymn uwielbienia, że mogą spokojnie odejść do domu Boga.

0
0
0
s2sdefault
powered by social2s

18012105W niedzielę po uroczystości Objawienia Pańskiego przypada święto Chrztu Pana Jezusa. Zamyka ono okres świętowania Bożego Narodzenia.

Kościół przenosi nas w początek publicznej działalności Jezusa Chrystusa. Ewangelia ukazuje nam Jezusa z Nazaretu jako umiłowanego Syna Ojca, namaszczonego przez Ducha Świętego, który Nań zstąpił. Zgodnie z polską tradycją zostajemy jednak jeszcze przy świątecznych wystrojach domów, świątyń aż do Matki Boskiej Gromnicznej. W środę z trzema Mędrcami przyszliśmy oddać hołd Dzieciątku, Bogu, który się nam objawił. Zostańmy więc jeszcze dziś w świątecznym zamyśleniu. Tak potrzebna jest mi chwila, aby być sam na sam przy bezbronnym Bogu, przy Matce adorującej Boga - swego Syna, przy Józefie zadziwionym tajemnicą. Rodzi się wtedy w myśli człowieka modlitewne pytanie: - Panie mój, dlaczego narodziłeś się wtedy, za czasów Augusta, Kwiryniusza i Heroda? Dlaczego tak dawno, a nie teraz? Zobacz, Panie, przecież teraz byłoby wszystko inaczej. Przyszedłeś do swoich, a swoi Cię nie przyjęli (por. J 1, 11). Dziś są hotele, domy noclegowe, ludzie są bardziej cywilizowani, pewnie nie musiałbyś odchodzić za miasto i urodzić się w grocie pasterzy. Dziś są szpitale, są dyżury w szpitalach, jest opieka nad matką i dzieckiem, nie musiałbyś uciekać przed Herodem i jego żołdakami do obcej ziemi. Są obserwatoria astronomiczne.

Dziś wszyscy mogliby zobaczyć nową gwiazdę, znak, że się Chrystus narodził. Są mapy, informacje turystyczne, oznakowania dróg. Trzej Mędrcy znaleźliby spokojnie Betlejem i dom, w którym przebywałeś. Zobacz, mamy radio, telewizję. Moglibyśmy nagrać, sfilmować Twoje narodzenie, Twój płacz, modlitwę Twej Matki. W świątecznych gazetach byłoby na pierwszej stronie kolorowe zdjęcie Dzieciątka, szczęśliwej Matki i zamyślonego nad tajemnicą Józefa. I wszyscy by uwierzyli, że jesteś Bogiem z nami. - Tak sobie myślę, tak z Bogiem rozmawiam, tak się modlę przy mojej choince, w ciszy mojego domu, gdy brzmią mi w uszach echa polskich kolęd, i słucham Cię, Panie, co mi do serca powiesz.

Dziecko moje, tak Mnie pocieszasz. Dajesz Mi tyle kuszących propozycji, ale pomyśl: przecież przyszedłem do was po wielkiej tęsknocie Adwentu, kiedy wypełniły się czasy i Słowo Ojca dane jako obietnica stało się ciałem. Nie dziw się memu biednemu narodzeniu. Przyszedłem, aby służyć, a nie po to, aby Mi służono (por. Mt 20, 28). Dlatego nie zmąciłem niczym biegu historii i spokoju tamtej nocy. Przyszedłem do was, kiedy wszystko pogrążone było w głębokim śnie. Mówisz, że dziś są hotele, domy noclegowe, ludzie lepiej mieszkają, ale pomyśl, czy w którymś hotelu, czy w którymś domu przyjęliby Józefa i kobietę spodziewającą się dziecka? Powiedz sam, gdyby zapukali do twojego mieszkania w wigilię, czy chciałbyś sobie wziąć na święta taki kłopot? "A może Ona dziś urodzi i co wtedy?" I tak musieliby iść za miasto, gdzie nie ma ludzi, To prawda, są szpitale, są dyżury w szpitalach, jest opieka nad matką i dzieckiem. Zapewniasz Mnie, że dziś byłbym bezpieczny przed Herodem i jego żołdakami. A powiedz, ile w twoim czasie zabili dzieci? Myślisz, że dla Mnie uczyniliby wyjątek, gdy wojny nie ustały i tyle zabitych, tyle sierot, tyle kalek, a Herodów i jego żołdaków jeszcze więcej niż wtedy? Oczywiście, macie obserwatoria astronomiczne, ale gdy po niebie lata tyle sputników, cóż znaczy jedna gwiazda więcej! Naznaczyliby ją na mapie nieba, daliby jej nazwę i nikt by do tego nie przywiązywał większego znaczenia. Tak, macie mapy, informacje turystyczne, drogowskazy, ale gdy pośród twoich czasów tylu mędrców ze wschodu i z zachodu podróżuje po ziemi, i mają tak rozliczne i ważne sprawy, czy znalazłbyś takich trzech, którzy by chcieli oddać pokłon Dzieciątku? Tak, macie radia, telewizory, czasopisma, ale pomyśl, czy w świątecznych programach, w których prezentuje się tyle gwiazd, w których leci tyle programów rozrywkowych, muzyki, chciałby ktoś patrzeć na szare zdjęcie stajenki? Czy nie denerwowałby was płacz Dziecka i żałosny śpiew mojej Matki? A gdyby nawet tak było, sądzisz, że wszyscy by uwierzyli, że Pan Bóg się narodził? - Spuszcza wtedy człowiek coraz niżej głowę i czuje się zawstydzony. Matko Boska z Betlejem, z Jasnej Góry, daj mi na ręce choć na chwilę

Dzieciątko, nie bój się, nie uczynię Mu krzywdy. Matko, kocham Cię za to, że masz tyle zadziwienia, że masz tyle matczynego kochania Boga - Twego Syna. Józefie dobry, dlaczego nic nie mówisz? Czekasz na lepsze sny? Kochany jesteś, że prowadziłeś Maryję pod rękę i szukałeś dla Niej miejsca. Nie zostawiaj Dzieciątka ani Jego Matki. Dzieciątko moje, Boże mój wielki, nóżki Twoje całuję, do serca je przytulam i oddechem Cię ogrzewam. Czujesz? Nie płacz. Rośnij szybko. Ty jesteś wszystkich i moim Bogiem.

Dla niewidomych

0
0
0
s2sdefault
powered by social2s
Po sylwestrowych radościach obudźmy się, obudźmy się, bo Nowy Wiek się zaczął i Nowe Tysiąclecie. To nam właśnie Bóg pozwolił doczekać przełomu czasów, wieków, lat i tysiącleci, więc: W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen. Niech się wszystko dobre zacznie, niech się wszystko dobre stanie. Amen.

Minęły Święta Bożego Narodzenia. Łamaliśmy się opłatkiem, dzieliliśmy się dobrocią. Na Pasterce zdziwieni maleńką Miłością, która się nam narodziła prosiliśmy: Podnieś rękę Boże Dziecię, Błogosław Ojczyznę miłą. Chcieliśmy się cieszyć radością Sylwestrową, i w Bogu mieć nadzieję, że Nowy Rok Pański 2016 będzie dobry. Z trzema królami złożyliśmy Dzieciątku: Złoto - naszych dobrych uczynków i chęci, Kadzidło - naszych modlitw, i Mirrę ludzkiego cierpienia i naszych krzyżów. Stosowna jest dziś chwila; aby człowiek mógł spojrzeć w miniony rok. Był trudny, bogaty w wydarzenia, historyczny, ciekawy, ale odszedł. Każdy z nas ma również swoje ważne dni: śmierć i pogrzeb kogoś bliskiego, ślub, narodziny i chrzest, nowe mieszkanie, udany zakup, zdany egzamin, promocja, dyplom, nowa praca, spowiedź i nawrócenie, sukces i niepowodzenia. Niektóre z tych zdarzeń chcielibyśmy zapomnieć; niektóre ślady za sobą zatrzeć, dlatego świętują ludzie pożegnanie starego roku i powitanie nowego. Jedni bawią się na balach sylwestrowych - strzelają szampany - tańczą, upijają się. Inni tęsknią samotni, jeszcze inni się modlą, ale wszyscy pragną, aby nowy rok był dobry, aby był lepszy. Tak szybko mija noc sylwestrowa. Uciekają święta i trzeba nam spojrzeć w przyszłość.

DSC08853

Tego się boimy. Dobrze, jeśli ktoś umie marzyć albo patrzeć przez kolorowe okulary. Ale widzimy zubożenie rodzin, obawy rolników, biedę najniżej uposażonych, wzrastającą przestępczość, złodziejstwo, bandytyzm, zdziczenie obyczajów, cwaniactwo żerujących na biedzie. I jak mam się znaleźć w tej najbliższej przyszłości? Przekroczyliśmy próg Nowego Wieku, nie chcemy oglądać się wstecz, bo przeszłość znamy. Uczeni historycy, statystycy przypomną nam najważniejsze wydarzenia, najciekawszych ludzi. Wystarczy! Ciekawsza jest dla nas przyszłość, ale to zajęcie dla proroka lub wróżbity. Ciekawi jesteśmy, jaki będzie świat, jaka będzie Polska, jaki będzie Kościół w przyszłości? Świat, który nadchodzi, albo będzie Chrystusowym, albo go w ogóle nie będzie.

Więc jaka będzie ta Europa? Będzie chrześcijańska, jeżeli my, chrześcijanie, podejmiemy orędzie krzyża. A krzyż ma na całą Europę ramiona. To wybór ludu. Mogę wybierać dobro, odrzucać zło. Więc jaka będzie ta Polska? Jaka w niej będzie kultura? Jacy my będziemy? Kultura będzie multimedialna, telewizyjno-gazetowa, dla leniwych w myśleniu.

0
0
0
s2sdefault
powered by social2s

10Z082"A UJRZAWSZY GWIAZDĘ... UWIERZYLI... ODDALI MU POKŁON ZŁOŻYWSZY... ZŁOTO... KADZIDŁO I MIRRĘ... I INNA DROGĄ UDALI SIĘ DO SIEBIE".

Wpatrujemy się dziś w kolejne postacie  zdążające do Betlejem. Nad Jerozolimą rozbłysła chwała. Gwiazda prowadzi Mędrców, którzy mają określone zadanie. Docierają do Nowonarodzonego, oddają Mu pokłon i wracają do siebie.

To barwne ewangeliczne przesłanie dotyczy przede wszystkim tego, że Chrystus został objawiony wszystkim narodom, a nie tylko Narodowi Wybranemu. Uwypukla to święty Paweł Apostoł, zaznaczając, że zbawienie stało się także udziałem pogan, czyli tych ludzi, którzy nie znali Jahwe - Jedynego Boga, który objawił się Izraelitom. Tę prawdę znamy i wciąż ją zgłębiamy. I oto Jezus, Bóg Wcielony, objawia się wszystkim narodom. Ta prawda jest niezwykle istotna, poszerza bowiem granice zbawienia. Skoro wszyscy mają prawo wierzyć w Boga, to należy zanieść Ewangelię wszelkim ludom. Dlatego chrześcijaństwo nie jest zamknięte w sobie, lecz otwiera się na wszystkich ludzi. A skoro tak, to misyjny charakter naszego Kościoła winien być wciąż zgłębiany. A czy tak jest? Ileż to razy nawet nie wiemy, co się dzieje w sąsiedniej parafii, a cóż dopiero w diecezji, w innych Kościołach lokalnych, w Kościele we wszystkich krajach świata! Charakter misyjny winien mieć każdy Kościół lokalny, każda diecezja, każda parafia, a idąc tym tropem - każda wspólnota parafialna, każda rodzina. Stanie się to wówczas, gdy każdy wierzący za przykładem bohaterów dzisiejszej uroczystości - Trzech Mędrców - podąży za gwiazdą, pokłoni się Dziecięciu, złoży dar swego życia, ominie „Herodów” i powróci do swojej ojczyzny, aby tam głosić Dobrą Nowinę o zbawieniu.

Panie, ukaż mi drogę do Ciebie. Kogo mam pytać o drogę do Boga? Bezbożnik mnie okłamie, sceptyk - ośmieszy, agnostyk - zlekceważy. Tylko ugrzeczniony oszust będzie mi świadczył usługi: Dowiadujcie się pilnie o Boga, a gdy Go znajdziecie, wróćcie do mnie, ja też chcę oddać Mu pokłon. Spotkałem w życiu tylu dobrych ludzi. Tłumaczyli mi, opowiadali, pokazywali, prowadzili drogą do Boga. To może czynić tylko człowiek dobry. Tego nie potrafią niektórzy uczeni ani królowie, ani kapłani, ani prorocy, ani wróżbici. To potrafi dobra mama. Moja najlepsza katechetka, nauczycielka i kaznodziejka. Wskazała ręką i powiedziała: Patrz, tam jest Pan Bóg. Panie mój, jak dojść do Ciebie? Wskaż mi najkrótszą drogę. "Ja jestem Drogą i Prawdą, i Życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca jak tylko przeze Mnie". Jakie to proste, a ja szukałem, pytałem i myślałem, że można inaczej.

Początek strony