Rok obrzędowy

0
0
0
s2sdefault
powered by social2s

09Z081Drugi dzień świąt Bożego Narodzenia to wspomnienie świętego Szczepana - pierwszego męczennika. Zmęczeni jesteście świątecznymi przygotowaniami i świętowaniem. Niech dzisiejszy dzień będzie okazją do poświątecznej refleksji.

Jeżeli porównamy wczorajsze uroczyste święto z dzisiejszym, to na pierwszy rzut oka wydaje się, że te święta nic nie łączy. Wczoraj święciliśmy dzień urodzin, dziś dzień śmierci; wczoraj staliśmy wobec nowonarodzonego Zbawcy, dziś przed pierwszym męczennikiem; wczoraj patrzeliśmy na radość pasterzy, dziś na nienawiść, brak miłości. Wczoraj rozbrzmiewała radosna pieśń aniołów, dziś chichot piekła, gotującego się do walki. Pomimo przeciwstawieństw te święta mają też cechy wspólne. Wczoraj obchodziliśmy narodziny Zbawiciela, i dziś także obchodzimy urodziny dla nieba. Dzień śmierci jest dniem narodzin. Życie na ziemi to tylko pielgrzymka, życie wieczne jest naszym celem. Otrzymaliśmy życie aby nie tylko żyć na ziemi, ale przede wszystkim w wieczności. Nie najważniejsze są pierwsze narodziny, kiedy rozpoczyna się życie ciała, lecz narodziny drugie, kiedy nasza dusza żyje dla Boga. Jednak przygotowanie do drugich narodzin jest najważniejszym dziełem naszego życia. Śmierć świętego Szczepana uwieńczyła pracowite przygotowanie do życia dla Boga. Aby znać wartość prawdy, trzeba za nią cierpieć, choćby tylko trochę. W przeciwnym wypadku pozostaje ona zbiorem słów, określonym systemem myślenia, jakąśwydumaną przez siebie lub kogoś innego ideą, która nie wnosi nic szczególnego w życie. I oto wpatrujemy się w Szczepana, diakona, który za Prawdę oddał życie. Co więcej, nawet specjalnie się nie bronił, nie uciekał przed oprawcami. Dlaczego tak się stało? Dlaczego ci Żydzi ukamienowali Szczepana? Dlaczego Kościół podaje nam dzisiaj ten tekst z Dziejów Apostolskich? Przecież trwamy w radości Narodzenia Bożego Syna! Bo Jezus jest Prawdą, którą wyznajemy swym życiem. Wielu zaś chrześcijan oddało za Chrystusa swoje życie.

Jest jeszcze inny aspekt owego fragmentu Nowego Testamentu - owo niezwykłe zacietrzewienie Żydów z synagogi Libertynów, Cyrenejczyków, Aleksandryjczyków oraz pochodzących z Cylicji. Jakże to możliwe, aby wierzący w Boga ludzie tak znienawidzili Szczepana? Oprócz względów doktrynalnych (on uwierzył, że Jezus jest obiecanym Mesjaszem - oni zaś byli wrogami wyznawców Chrystusa) były też inne, te ludzkie. Zapewne kierowało nimi chorobliwe uczucie zazdrości, że ów diakon, „pełen łaski i mocy, działał cuda i znaki wielkie wśród ludu”. A może także i to, że obawiali się o swoje pozycje wśród ludu. Wszak wielu Żydów uwierzyło w Jezusa i przyjęło chrzest w Jego Imię.

Męczeństwo Szczepana jest dowodem na to, że dla niego Jezus był prawdziwym Mesjaszem, dla którego warto poświęcić swe życie, a nawet przelać krew. Jezus przygotowywał swoich uczniów, że mają być gotowi na prześladowania. Zapewnił, że „kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony”. Szczepan wytrwał do końca.

Podobnie i my za przykładem świetego Szczepana winniśmy wytrwale rozwijać i umacniać naszą wiarę i miłość, aby być przygotowanym do chwili przejścia do życia w wieczności. Trzeba przyjrzeć się dokładnie świętemu Szczepanowi. Nie jego diakońskim szatom ani temu, kto włożył na niego ręce, ani na to, czy przygotowywał się do święceń kapłańskich. Trzeba zobaczyć i „dotknąć” Prawdy: kogo on ukochał aż do męczeństwa. I takiego Diakona trzeba naśladować. Mają to czynić wszyscy ochrzczeni: świeccy i duchowni.

0
0
0
s2sdefault
powered by social2s

07Z015Spełniły się oczekiwania. W Betlejem narodził się Jezus, Zbawiciel świata. Dziś świętujemy dzień Jego Urodzin. Przyznasz, że to niezwykłe urodziny, obchodzone od ponad dwóch tysięcy lat. Nie byłoby tych wspaniałych świąt, gdyby Pan Jezus się nie urodził w piękną betlejemską noc. Tak wiele wokoło słów, a tak mało miłości. Coraz więcej informacji, a coraz trudniej o prawdę. W olbrzymim morzu zdarzeń z coraz większym trudem wyławiamy to, co dla nas jest istotne. No właśnie! Co jest istotą? Co jest sensem naszego życia? Święty Jan podpowiada nam - Słowo, które stało się Ciałem - Ono jest sensem naszego istnienia.

Radość proroka Izajasza udziela się każdemu z nas, bo jesteśmy świadkami Tajemnicy Wcielenia. Oto sam Bóg zamieszkał między nami. Najwyższy zniżył się aż do człowieka, aby nas wywyższyć. Tajemnica, która wypełniła się o północy podczas tradycyjnej Mszy Świętej pasterskiej, stała się naszym udziałem. Bóg przemówił do nas przez swego Syna, bo Słowo stało się ciałem. Bóg dotrzymał słowa. Wypełnił to, co sam obiecał człowiekowi. Zapowiadał to przez proroków, królów, a teraz sam Chrystus mówi o swym Ojcu. Niesamowita tajemnica, pełna radości, ale nie tylko. Boże Narodzenie to przecież konkretne zadanie dla nas. Jakie? Tak często coś obiecujemy Bogu. Podczas modlitwy płyną z naszych ust solenne zapewnienia o nawróceniu, o zmianie życia, o wykorzenieniu wad, o dobrych czynach względem bliźniego. Obiecujemy także wiele naszemu bliźniemu. Wszak wczorajsze wigilijne życzenia podczas łamania się opłatkiem - czyż nie są one pragnieniem, aby nasze ludzkie słowo też stało się ciałem? Ależ jak najbardziej! Słowa świętego Jana Ewangelisty stają się naszym duchowym programem. Słowo przychodzi do nas, a my Je przyjmujemy! Obyśmy dotrzymali słowa, jakie daliśmy Bogu i człowiekowi. Właśnie taki jest sens życia zgodnego z Ewangelią - dotrzymać danego Bogu i człowiekowi słowa. To w naszym życiu kolejne Boże Narodzenie.

Radość przepełnia serca. A jeśli ktoś ma dylemat i zadaje sobie pytania w stylu: „Co tu robić w Boże Narodzenie?” i „Jak spędzić wolny czas?” - to niech śpiewa kolędy! Niech zaprosi na wspólne śpiewanie swoich krewnych, sąsiadów! Słowo Wcielone - Chrystus Pan - musi zamieszkać we wnętrzu człowieka.

Dla niewidomych

0
0
0
s2sdefault
powered by social2s

adwent_21Minęła już połowa Adwentu. Pan jest już blisko. Nie dają mi spokoju Izajaszowe obrazy szczęśliwych czasów, kiedy przyjdzie Zapowiedziany i Oczekiwany. Miecze przekują na lemiesze, a włócznie na sierpy. I nie będą więcej zaprawiać się do wojny...Wilk zamieszka razem z barankiem, pantera z koźlęciem...lew i wół będą jeść słomę...dziecko będzie się bawić w kryjówce żmii...głupi po drogach nie będą się wałęsać...Zakwitnie step, a na pustyni zakwitną cedry, akacje, mirty i oliwki. Ucałują się sprawiedliwość i pokój. Małoduszni nabiorą odwagi.

"...Nasza era, nowa era, to era Chrystusowa. A czy zmienił się świat? Czy zmienił się człowiek? Terroryści zaprawiają się do akcji. Niebezpieczne są granice. Niebezpieczne dworce, lotniska. Niebezpieczne ulice miast, nasze domy. Napadają, kradną, rabują, zabijają. Gdzie jesteś, Boże, który miałeś przyjść? Dalej jesteśmy zawistni, pazerni, zazdrośni, kłótliwi, mściwi i pożeramy jedni drugich. Gdzie jesteś, Boże!? Czy Ty jesteś Ten, który miał przyjść, czy też innego mamy oczekiwać? Adwent jest czasem czekania na Boga. Jest czasem tęsknoty za Bogiem. Pokrzepcie ręce omdlałe, wzmocnijcie osłabłe kolana! Powiedzcie małodusznym: Odwagi, nie bójcie się oto Pan Bóg wasz, oto Boża odpłata nadchodzi. Panie mój! Czekam na Święta, na Boże Narodzenie. Z kim połamię się opłatkiem? Komu będę składał życzenia? Podumam przy Twoim żłóbku. Ocenię, czy ładny. Pogapię się trochę na choinkę. Taka ładna, jak sztuczna. Pośpiewam, zagram sobie kolędę. Poszukam domu. Napiszę kartkę świąteczną. Jakoś zaliczę te Święta. Panie, wiem, że przychodzisz, że się rodzisz. Trzymam Ciebie w rękach. Stajesz się. Pokazuję Cię. Łamię Cię i rozdaję. Potem mam puste ręce. W sercu zimno jak w stajni. Spostrzegam, że nie było Bożego Narodzenia. O Boże! I znów rok bez Ciebie? Cóż mi z tego, że gwiazdy lecą, że anioły śpiewają, że pasterze bieżą, że królowie witają? Nawet wół i osioł poznał swego Pana, a ja? Panie mój! Daj mi jeszcze Nowy Rok i niech nowy będzie lepszy. Przyjdziesz kiedyś nie na próżno. Od dzieciństwa miałem kłopot w ten wieczór. Co ja powiem babci, tacie, dziadziusiowi? Słucham, czego ludzie sobie wtedy życzą: Wszystkiego najlepszego, zdrówka, bo grunt to zdrówko, powodzenia, spełnienia marzeń, zamążpójścia, ożenku, w tym roku, nowego domku i pieniążków. Oj, pięknie, ludzie, pięknie! Połam się ze mną opłatkiem, ale nic mi nie mów. Podziel się ze mną opłatkiem, ale nie mów, że kochasz. Dobrze czuje się tylko sercem, a miłość słychać lepiej w ciszy...".

Panie mój! Taki dobry jest ten wieczór. Czuję to przez szczęśliwe oczy domów. Dobrze, żeś do mnie przyszedł. Zobacz, Panie, gdyby ten wieczór trwał dłużej, jaki dobry byłby świat, a ludzie szczęśliwi. Wezmę Cię, Panie, na Pasterkę. Potem "padniemy na twarz przed Tobą". Podziel się ze mną opłatkiem. W oczy mi popatrz, powiedz dobre słowo, a ręką podaj trochę życzliwości. Bóg się rodzi - moc truchleje...Podnieś rękę, Boże Dziecię, błogosław Ojczyznę miłą...Ojczyznę wolną, pobłogosław, Panie.

Dla niewidomych

0
0
0
s2sdefault
powered by social2s

im_1_264

Czas Adwentu, to czekanie na przyjście. Każdy z nas ulega pokusie zamknięcia się w świecie własnych spraw. O tyle rzeczy trzeba się martwić, świat biegnie do przodu, wszystkie siły skupiamy na tym, by nie wypaść z obiegu, by nie przegrać wyścigu. Adwent każe nam się zatrzymać. Ktoś nadchodzi. Ktoś bardzo chce się z nami spotkać.

Czas Adwentu, to okres przygotowania i radosnego oczekiwania na święta Bożego Narodzenia. Adwent jest jednocześnie początkiem nowego roku liturgicznego w Kościele Katolickim. Adwent kieruje myśli wiernych ku oczekiwaniu na powtórne przyjście Chrystusa na końcu czasów. Dlatego też Adwent jest okresem rekolekcji, skupienia i pokuty, a jednocześnie radosnego oczekiwania świąt Bożego Narodzenia. Jest taki czas w życiu, kiedy towarzyszy nam prorocki sposób postrzegania rzeczywistości zbawienia. I oto właśnie dzisiaj Kościół poddaje nam pod refleksję teksty proroka Izajasza. To nasz kolejny Adwent. Czuwajmy, aby nie stracić okazji do spotkania z Panem. Ileż to razy wołamy do Boga w jakiejś konkretnej sprawie! Chcemy, by nie tylko usłyszał nasze słowa, ale by spełnił nasze prośby. Czy jest w tym coś dziwnego? Wszak jesteśmy Jego dziećmi i doskonale znamy słowa „proście, a otrzymacie, pukajcie, a otworzą wam…”.  I oto na początku Adwentu znów „uderzamy” w bramy Niebios. Pomaga nam w tym Izajasz, patron czasu oczekiwania na przyjście Mesjasza. Jego wołanie jest przejmujące, bo jest zarazem prośbą o zmiłowanie, a więc o to, czego i my też potrzebujemy. Dlatego wsłuchujemy się w podpowiedzi Patrona Adwentu i Apostołów, Ojców Kościoła, Świętych, naszych patronów, podejmując adwentowe czuwanie. Wszak Pan ma nas zastać czuwającymi. W Adwencie powinniśmy być radośni, bo przecież Pan jest blisko. Oczekując kogoś, kogo bardzo kochamy, jesteśmy niezwykle radośni, pełni dynamizmu. Właśnie radość pomaga rozwinąć we właściwym kierunku nasze życie wewnętrzne i dobre relacje z bliźnimi. Czas Adwentu wiąże się z wieloma pięknymi zwyczajami pielęgnowanymi przez naszych praojców z wielką pieczołowitością. Na zwyczaje adwentowe w Polsce wpłynęły szczególnie praktyki benedyktynów i cystersów. Do tradycji wyłącznie polskich należy Msza  Święta wotywna odprawiana przed świtem, zwana Roratami. Jest to Msza Święta ku czci Najświętszej Maryi Panny, odprawiana przez cały adwent w dni powszednie. Nazwa ta pochodzi od słów pieśni na wejście: „Rorate caeli desuper”  - „Spuśćcie rosę niebiosa”.

Najstarsze ślady odprawianej w Polsce Mszy Świętej roratniej sięgają XII w. W wieku XVI roraty były już znane w całej Polsce. Podczas nich zapala się świecę roratnią, która symbolizuje Najświętszą Maryję Pannę, niosącą ludziom Światłość prawdziwą - Chrystusa. Biała lub niebieska wstążka na owej świecy mówi o Niepokalanym Poczęciu NMP. Zwyczaj jej umieszczania sięga czasów księcia Bolesława Wstydliwego (1126-1279). Na początku Adwentu przed ołtarzem katedry stawali przedstawiciele wszystkich stanów z zapalonymi świecami, powtarzając słowa: „Jestem gotów na sąd Boży”.

Bogatą symbolikę posiadają adwentowe świece i lampiony. Wyrażają one radość, ponieważ światło jest znakiem Chrystusa, zapowiadanego przez proroków jako światłość (Iz 49, 6). Świeca jest także symbolem życia chrześcijanina, gotowego na spotkanie z Jezusem. Zachował się także piękny zwyczaj chodzenia do kościoła na Msze Święte roratnie z zapalonymi lampionami, które rozjaśniają ciemności długich grudniowych nocy. Z Adwentem związany jest - ostatnio zapomniany - zwyczaj przygotowywania wieńca adwentowego. Od kilku lat są czynione starania, by przywrócić polskiej tradycji ten obyczaj z początku XX wieku. W Kościele katolickim miał on przypominać wiernym o zbliżających się świętach Bożego Narodzenia. Zwyczaj ten jednak przetrwał do dziś tylko w niektórych krajach katolickich. Igliwie symbolizuje świąteczną choinkę. Cztery świeczki oznaczają cztery tygodnie Adwentu. W domu przez kolejne niedziele zapala się najpierw jedną, potem dwie, trzy, a wreszcie wszystkie cztery świece.

Cała rodzina gromadząc się w niedzielny wieczór przy wspólnej modlitwie zapala kolejne świece jako znak czuwania i gotowości na przyjście Jezusa, rozmyślając jednocześnie o narodzinach Jezusa oraz o zbliżającym się Nowym Roku. Tradycja tworzenia wieńca adwentowego pochodzi z Niemiec i znana jest w Polsce od ponad 160 lat. Wieniec adwentowy posiada bogatą symbolikę: światło, zieleń i krąg, które oznaczają wspólnotę oczekującą w miłości i radości na przyjście Pana. W Wigilię Bożego Narodzenia 4 palące się świece oznajmiają przyjście Jezusa, który jest światłością świata.

0
0
0
s2sdefault
powered by social2s

IKONA1Jam jest Alfa i Omega – początek i koniec, do mnie należy czas i panowanie, a królestwu mojemu nie będzie końca. Niech te słowa naszego  Mistrza Wniebowstąpionego Jezusa Chrystusa będą zachętą do podjęcia nowym wyzwań i postanowień u progu nowego roku nie tylko w Kościele Powszechnym, ale przede wszystkim na naszej drodze rozwoju duchowego.

Ewangelia ukazuje nam Chrystusa Króla z koroną cierniową na głowie, wyśmianego i oplutego. Jakie to przedziwne, że Jezus mówił o sobie, iż jest królem, wtedy, kiedy był najmniej podobny do króla. Bo królowanie to nie przepych, bogactwo, złota korona, ale to łagodność, szacunek i miłość do drugiego człowieka. Królowanie to odważne mówienie prawdy, budowanie zgody i pokoju. Każdy z nas należy do Królestwa Bożego od chrztu świętego. Jesteśmy powołani do tego, by to królestwo rozwijać. To jest tajemnica naszego królowania z Jezusem. Choć czasem przyjdą trudności, ktoś nas wyśmieje nie przejmujmy się tak bardzo. Pana Jezusa też to spotkało.Zbyt wielu ludzi chciałoby tylko rządzić, wydawać rozkazy, zadania, polecenia - jednym słowem chcieliby panować nad innymi. Skąd bierze się owa chęć? Trzeba się cofnąć aż do prapoczątku. Szatan też chciał królować nad całym światem i na dodatek chciał, aby mu Bóg oddawał pokłon. Wobec takich sytuacji spoglądamy z ulgą na naszego Króla  - Jezusa Chrystusa. Króluje - a jednocześnie służy; rządzi - a równocześnie wspomaga łaską; wydaje polecenia - i sam przykład daje. Takiemu Królowi warto służyć i oddać pokłon. Będąc przy Nim, z Nim i w Nim - jesteśmy królewskim kapłaństwem, narodem świętym, ludem na własność Bogu przeznaczonym.

Niezbyt wychodzi nam nasza polska demokracja. Wciąż się uczymy jak żyć, aby każdy obywatel miał takie same prawa i obowiązki. Sporo jest w tym względzie zaniedbań. No cóż! Dowcipni mówią: „Chcieliście demokracji - to ją macie!”. Ale to też nie jest odpowiedź na wszelkie problemy polityczno-społeczno-gospodarcze. Owszem, są i tacy, którzy chcieliby, aby wróciła monarchia, ale w obecnym układzie politycznym jest to po prostu kolejna idea ustrojowa.

Początek strony