Rok obrzędowy

0
0
0
s2sdefault
powered by social2s

07141Dla nikogo nie ulega wątpliwości, iż większe znaczenie przypisujemy obchodom świąt Bożego Narodzenia niż Wielkanocy. Więcej znamy miłych sercu tradycji. Lepiej rozumiemy, co stało się w Betlejem niż na Golgocie. Łatwiej zrozumieć żłóbek niż pusty Grób. Również i dzieciom jakoś łatwiej opowiadać o Dzieciątku Jezus niż o Jezusie cierpiącym na krzyżu i o Jezusie Zmartwychwstałym. Tymczasem w roku kościelnym Wielkanoc uważana jest za święto świąt. "Jaśnieją jako szczyt całego roku liturgicznego" - stwierdza się w "Konstytucji o liturgii" ostatniego Soboru o trzech świętych dniach paschalnych. Dlaczego? Ponieważ odkupienie nasze dokonało się na krzyżu, kiedy to Chrystus, umierając, zniweczył naszą śmierć, a zmartwychwstając, dał nam życie wieczne.

Wiele rodzin polskich przeżywa Święta Wielkanocne, zubożając ich treść. W Wielkim Tygodniu robi się porządki i zakupy. Jest to jeden z koszmarniejszych tygodni w roku, szczególnie dla dzieci. Popychane, odganiane, wyrywane do pomocy od swych zajęć w sposób chaotyczny. Często brak czasu i sił nawet na pójście do kościoła w Wielki Czwartek i w Wielki Piątek. Zachowała się tradycja święcenia pokarmów. Tak więc dzieci, nawet te, które przez cały rok nie zostaną zaprowadzone do kościoła przez rodziców, idą w Wielką Sobotę z koszyczkami. Z wypiekami na twarzy oglądają barwny Grób Chrystusa. Ale wiele z nich nie rozumie, skąd on się wziął. Są zaskoczone tą zmianą dekoracji w kościele. Jeżeli przyszły do kościoła z rodzicami, mają się kogo zapytać. Jeśli nie, po powrocie do domu zastają najczęściej zapracowaną mamę, wykańczającą świąteczne potrawy, i tatę odkurzającego przy głośno nastawionym telewizorze, który stara się połączyć przyjemne z pożytecznym. Nie jest to atmosfera do ważnych pytań - rezygnuje. Wreszcie Poranek Wielkanocny - dzielenie się jajkiem przy stole, Msza św., a dalej to już tak jak przy każdej uroczystości rodzinnej. Stół z jedzeniem i piciem, telewizja, goście, coraz głośniejsze rozmowy, śpiewy. Rodzice się bawią, a dzieci...? Spróbujmy przeżyć te święta inaczej. Spróbujmy nadać im właściwy religijny i bardzo radosny charakter. Szczególnie dzieci powinny przeżywać tego dnia radość tak wielką, by można było ją porównać do radości Apostołów spotykających Chrystusa po zmartwychwstaniu.

Jak więc włączyć dzieci w obchody Świąt Wielkanocnych w rodzinie? Im lepiej sami zrozumiemy tajemnicę pustego Grobu, tym bardziej będziemy mogli otworzyć naszym dzieciom dostęp do przeżyć Świąt Zmartwychwstania. Zupełnie inaczej przeżywa się Poranek Wielkanocny, gdy poprzedziło go uczestnictwo w liturgii Triduum Paschalnego. Trzeba sobie uzmysłowić, że święta rozpoczynają się w Wielki Czwartek wieczorem. I od tej pory uwaga wszystkich członków rodziny powinna się skupić na tajemnicy śmierci i zmartwychwstania Chrystusa.

0
0
0
s2sdefault
powered by social2s

06426 Panie Jesteś niepojęty i nieogarniony.
Dobrze się Ciebie widzi tylko sercem.
Życia mi braknie, aby Ci odpowiedzieć,
kim Ty jesteś dla mnie.
Jeszcze za mało Cię kocham.
Życia mi braknie, aby przywrzeć
do Ciebie i sercem pokochać.
Przyjdę, Panie, do Ciebie nocą.
Wyspowiadam się przez łzy.
Stopy Twoje ucałuję, boś mi wszystko jak Bóg przebaczył.
Przyjdę do Ciebie, do mego kościoła,
Panie mój dobry jak chleb.
Przyjdę do Ciebie na drogę krzyżową -
i twarz Ci chustą obetrę.
Krzyż mój i Twój kilka kroków podźwigam
i z Matką Twoją będę szedł już do końca,
a pod krzyżem z Magdaleną się rozpłaczę
i duch mój przed Tobą klęknie
i wtedy - serce mi pęknie - Chrystusie.
I tak już z Tobą zostanę, Panie mój i Boże mój.
(Julian Tuwim).

Rozpoczynamy Wielki Post, czas naszego przygotowania się do Wielkiejnocy, do Uroczystości Zmartwychwstania Chrystusa: czas refleksji, rekolekcyjnych zamyśleń, naszych dróg krzyżowych, gorzkich żali, naszych rachunków sumienia i nawróceń. W tych wszystkich przeżyciach jesteśmy bardzo blisko Chrystusa.

W środę Popielcową posypie nam kapłan głowy - popiołem. We współczesnym Kościele poświęcony szary popiół coraz częściej robi „furorę”. Niektórzy traktują ów znak pokuty jako kolejny sakrament. Trzeba wyjść z takiego myślenia. I „rozedrzeć serca”, czyli na serio zaglądnąć do swego wnętrza. Najlepiej uczynić to w ciszy własnego wnętrza. Nic, tylko szukać odpowiedniego miejsca w duszy - czyli swej „ewangelicznej izdebki”.

Najczęściej kojarzymy post z powstrzymywaniem się od jedzenia mięsa. To jest wstrzemięźliwość. W piątek nie jemy mięsa, aby sobie przypomnieć, że jest to dzień, w którym umarł za mnie mój Pan. Post jest rozumną postawą człowieka, który - świadomie - odmawia sobie rzeczy godziwej, w dobrej intencji. Jest to asceza. czyli drobne ćwiczenia, abym miał siłę żyć jak człowiek, a "trudniej dzień dobrze przeżyć, niż napisać księgę". (A. Mickiewicz).

Piękne są nabożeństwa Wielkiego Postu: Drogi Krzyżowe, Gorzkie Żale. Przejść raz, samemu, Drogę Krzyżową - to wielkie przeżycie. Przeczytać raz Mękę Pańską - to może być dla człowieka nawrócenie. Zaśpiewać raz Gorzkie Żale - to można się rozpłakać.

Szatan szczególnie w okresie Wielkiego Postu, kusi każdego z nas. Pokusa cudownego zdobycia chleba. Wielka pokusa. Pokusa zdobycia sławy, władzy. Pokusa oddania pokłonu diabłu za cenę królestwa świata. A we współczesnym języku brzmiałoby to tak: Przecież możesz, tak cudownie prosto zdobyć chleb. Są szkoły biznesu, ale jest i handel nieuczciwy, i zysk nieuczciwy, i lenistwo, i łatwizna, i złodziejstwo, i cwaniactwo, i szarlataństwo. Są gangi, partie, mafie. Tak łatwo można zdobyć chleb i władzę, i bogactwo, i sławę. A właściwie, to wystarczy podpisać cyrograf z diabłem i można mieć wszystko. Nawet odzyskaną faustowską młodość, królestwa świata i ich przepych.

0
0
0
s2sdefault
powered by social2s

10Z101Panie, Ty widzisz, krzyża się nie lękam. Panie, Ty widzisz, krzyża się nie wstydzę; Krzyż Twój całuję, pod krzyżem uklękam, Bo na tym krzyżu Boga mego widzę. Do krzyżam zwrócił wszystkie me życzenia. Do krzyżam przybił błędnych myśli roje, Bo z krzyża płyną promienie zbawienia, Bo z krzyża płyną zmartwychwstania zdroje.

Pod krzyżem świata starty i złamany, Pragnę już odtąd krzyż Twój w duszy nosić; Niewoli świata pokruszyć kajdany, Bym mógł na krzyżu, krzyża chwałę głosić. Nie zasłużyłem, abyś mnie pocieszył, Bom przez czas długi tak od Ciebie stronił; Gdyś na mnie wołał, do Ciebiem nie spieszył, I łez tak wiele, tak marniem roztrwonił. Ach, Tyś mi podał pierwszy rękę Twoją, Abym na krzyża mógł powrócić drogę, A jam nią wzgardził, dziś pod krzyżem stoję, Bo już bez Ciebie dłużej żyć nie mogę. Bom znalazł w krzyżu to, com w szczęściu stracił; Pokój i wiarę, miłość i nadzieję; Ubogą duszę Tyś łzami wzbogacił, Przystroił cierniem, który nie więdnieje.

Nie ma człowieka, który nie spotkałby się z krzyżem, krzyżem Chrystusa, krzyżem własnym. Czy wie, że spotkał źródło życia? Może ugina się pod ciężarem gniotącego jarzma, zbyt ciężkiego, by unieść je samemu? Rozważania tajemnic Drogi Krzyżowej są zaproszeniem do spotkań: z samym sobą, z własną samotnością i cierpieniem, z ludźmi, ale przede wszystkim z Jezusem, który na najtrudniejszej Drodze swojego życia obdarza nas miłością w najpełniejszym wymiarze.

W każdy piątek Wielkiego Postu w naszej świątyni wraz z Chrystusem i Jego bolejącą Matką przemierzamy Drogę Krzyżową o godzinie 16.00. W niedziele rozpamiętujemy Mękę Pańską podczas Gorzkich Żali o godzinie 16.00. Nie żałujmy czasu i odwagi, aby w zlaicyzowanym dziś świecie pokazać, że mocno trwamy przy Chrystusowym Krzyżu – znaku zbawienia. Niech ten Krzyż przypomina światu, zwłaszcza wrogom Kościoła, iż największą wartością w życiu jest miłość płynąca z tego właśnie Krzyża: „W krzyżu miłości nauka”…

Krzyż nie jest znakiem hańby i cierpienia, ale jest znakiem miłości, cierpienie nie jest nieszczęściem, ale doświadczeniem, które ma nam pomóc w dojrzewaniu, słabość jest siłą, śmierć nie kończy życia, ale jest jego początkiem, jest spotkaniem z Bogiem. Na Drodze Krzyżowej mimo bólu i dramatu można nawet przeżyć chwile radości ze spotkania z Matką, nieoczekiwanym przyjacielem, pomocną Weroniką. W tajemnicach bolesnych zawiera się radość, płynąca z wypełnienia do końca powołania, kiedy można było Ojcu powiedzieć:

wykonałem wszystko, spełniłem to, co chciałeś, w taki sposób, w jaki chciałeś i tak długo, jak chciałeś: „Nic Mnie od Ciebie nie oderwało, ani ludzka złość, ani nogi, które słabły i upadały, ani ręce, które mdlały, ani serce, które przebito żelazem", ani myśl natrętna, że jest coś okrutnego w Bożym świecie. Radość z wierności do końca; człowiek potrafił kochać Boga i ludzi do końca, w czystości, ubóstwie i posłuszeństwie do końca. Radość dla nas, bo Jezus nas zbawił, to znaczy uratował od rozpaczy. Przekazał tajemnicę mocy zranionej, doświadczonej miłości, nauczył jak czerpać ze skarbu cierpienia, zrodzonego z ducha miłości.
Spotkania na Drodze Krzyżowej zapraszają do wspólnej wędrówki z Jezusem w każdym, nawet tym najtrudniejszym, momencie życia, bez lęku, w poczuciu bezpieczeństwa, z pełnym zaufaniem nawet wtedy, kiedy plany Boże są trudne do zrozumienia: „Jeśli nie wiesz dokąd iść, sama cię droga poprowadzi". Jedynie dzięki wierze można w krzyżu dostrzec nie martwe drewno, ale drzewo życia, które wciąż rodzi owoce dobra i miłości, a jego soki są źródłem życia i nadziei na odrodzenie. Jezus stale i cierpliwie, delikatnie, w poszanowaniu naszej wolności, z miłością zapewnia, że droga przebyta z Nim jest drogą ku wolności i zbawieniu: „Nie bój się, wierz tylko!" (Mk 5,36}.
{audio autostart}images/stories/mp3/Lament duszy.mp3{/play}

0
0
0
s2sdefault
powered by social2s

18012105W niedzielę po uroczystości Objawienia Pańskiego przypada święto Chrztu Pana Jezusa. Zamyka ono okres świętowania Bożego Narodzenia.

Kościół przenosi nas w początek publicznej działalności Jezusa Chrystusa. Ewangelia ukazuje nam Jezusa z Nazaretu jako umiłowanego Syna Ojca, namaszczonego przez Ducha Świętego, który Nań zstąpił. Zgodnie z polską tradycją zostajemy jednak jeszcze przy świątecznych wystrojach domów, świątyń aż do Matki Boskiej Gromnicznej. W środę z trzema Mędrcami przyszliśmy oddać hołd Dzieciątku, Bogu, który się nam objawił. Zostańmy więc jeszcze dziś w świątecznym zamyśleniu. Tak potrzebna jest mi chwila, aby być sam na sam przy bezbronnym Bogu, przy Matce adorującej Boga - swego Syna, przy Józefie zadziwionym tajemnicą. Rodzi się wtedy w myśli człowieka modlitewne pytanie: - Panie mój, dlaczego narodziłeś się wtedy, za czasów Augusta, Kwiryniusza i Heroda? Dlaczego tak dawno, a nie teraz? Zobacz, Panie, przecież teraz byłoby wszystko inaczej. Przyszedłeś do swoich, a swoi Cię nie przyjęli (por. J 1, 11). Dziś są hotele, domy noclegowe, ludzie są bardziej cywilizowani, pewnie nie musiałbyś odchodzić za miasto i urodzić się w grocie pasterzy. Dziś są szpitale, są dyżury w szpitalach, jest opieka nad matką i dzieckiem, nie musiałbyś uciekać przed Herodem i jego żołdakami do obcej ziemi. Są obserwatoria astronomiczne.

Dziś wszyscy mogliby zobaczyć nową gwiazdę, znak, że się Chrystus narodził. Są mapy, informacje turystyczne, oznakowania dróg. Trzej Mędrcy znaleźliby spokojnie Betlejem i dom, w którym przebywałeś. Zobacz, mamy radio, telewizję. Moglibyśmy nagrać, sfilmować Twoje narodzenie, Twój płacz, modlitwę Twej Matki. W świątecznych gazetach byłoby na pierwszej stronie kolorowe zdjęcie Dzieciątka, szczęśliwej Matki i zamyślonego nad tajemnicą Józefa. I wszyscy by uwierzyli, że jesteś Bogiem z nami. - Tak sobie myślę, tak z Bogiem rozmawiam, tak się modlę przy mojej choince, w ciszy mojego domu, gdy brzmią mi w uszach echa polskich kolęd, i słucham Cię, Panie, co mi do serca powiesz.

Dziecko moje, tak Mnie pocieszasz. Dajesz Mi tyle kuszących propozycji, ale pomyśl: przecież przyszedłem do was po wielkiej tęsknocie Adwentu, kiedy wypełniły się czasy i Słowo Ojca dane jako obietnica stało się ciałem. Nie dziw się memu biednemu narodzeniu. Przyszedłem, aby służyć, a nie po to, aby Mi służono (por. Mt 20, 28). Dlatego nie zmąciłem niczym biegu historii i spokoju tamtej nocy. Przyszedłem do was, kiedy wszystko pogrążone było w głębokim śnie. Mówisz, że dziś są hotele, domy noclegowe, ludzie lepiej mieszkają, ale pomyśl, czy w którymś hotelu, czy w którymś domu przyjęliby Józefa i kobietę spodziewającą się dziecka? Powiedz sam, gdyby zapukali do twojego mieszkania w wigilię, czy chciałbyś sobie wziąć na święta taki kłopot? "A może Ona dziś urodzi i co wtedy?" I tak musieliby iść za miasto, gdzie nie ma ludzi, To prawda, są szpitale, są dyżury w szpitalach, jest opieka nad matką i dzieckiem. Zapewniasz Mnie, że dziś byłbym bezpieczny przed Herodem i jego żołdakami. A powiedz, ile w twoim czasie zabili dzieci? Myślisz, że dla Mnie uczyniliby wyjątek, gdy wojny nie ustały i tyle zabitych, tyle sierot, tyle kalek, a Herodów i jego żołdaków jeszcze więcej niż wtedy? Oczywiście, macie obserwatoria astronomiczne, ale gdy po niebie lata tyle sputników, cóż znaczy jedna gwiazda więcej! Naznaczyliby ją na mapie nieba, daliby jej nazwę i nikt by do tego nie przywiązywał większego znaczenia. Tak, macie mapy, informacje turystyczne, drogowskazy, ale gdy pośród twoich czasów tylu mędrców ze wschodu i z zachodu podróżuje po ziemi, i mają tak rozliczne i ważne sprawy, czy znalazłbyś takich trzech, którzy by chcieli oddać pokłon Dzieciątku? Tak, macie radia, telewizory, czasopisma, ale pomyśl, czy w świątecznych programach, w których prezentuje się tyle gwiazd, w których leci tyle programów rozrywkowych, muzyki, chciałby ktoś patrzeć na szare zdjęcie stajenki? Czy nie denerwowałby was płacz Dziecka i żałosny śpiew mojej Matki? A gdyby nawet tak było, sądzisz, że wszyscy by uwierzyli, że Pan Bóg się narodził? - Spuszcza wtedy człowiek coraz niżej głowę i czuje się zawstydzony. Matko Boska z Betlejem, z Jasnej Góry, daj mi na ręce choć na chwilę

Dzieciątko, nie bój się, nie uczynię Mu krzywdy. Matko, kocham Cię za to, że masz tyle zadziwienia, że masz tyle matczynego kochania Boga - Twego Syna. Józefie dobry, dlaczego nic nie mówisz? Czekasz na lepsze sny? Kochany jesteś, że prowadziłeś Maryję pod rękę i szukałeś dla Niej miejsca. Nie zostawiaj Dzieciątka ani Jego Matki. Dzieciątko moje, Boże mój wielki, nóżki Twoje całuję, do serca je przytulam i oddechem Cię ogrzewam. Czujesz? Nie płacz. Rośnij szybko. Ty jesteś wszystkich i moim Bogiem.

Dla niewidomych

Początek strony