Rok obrzędowy

0
0
0
s2sdefault
powered by social2s

04079Pan zechciał uniżyć samego siebie, by nas obdarzyć swoją miłością. Pełni wdzięczności, oddajemy cześć Najświętszemu Sercu Pana Jezusa.

Uroczystość ta zbliża nas do pięknego człowieczeństwa Jezusa Chrystusa, do Jego szokującego oddania się na łaskę ludzi, by wstrząsnąć sercami bezdusznymi i umocnić serca wrażliwe. Pan ukazuje nam jarzmo słodkie, które jest darem miłości. Objawia się ludziom prostym i szczerym, w których nie ma podstępu. W ten dzień w całym Kościele modlimy się o uświęcenie kapłanów. Tej modlitwy bardzo potrzebują, aby wiernie przekazywali miłość ukazaną w otwartym Sercu Jezusa.

Bóg wybrał człowieka, nieustannie go miłuje i pragnie, aby człowiek odpowiedział na Boski dar. Dlatego zawarł z nim Przymierze, które zostało uświęcone i umocnione przez Chrystusa. To dlatego dzisiaj wpatrujemy się w „Serce Zbawiciela, pełne Boskiej chwały”. Z tego Serca wypłynęły krew i woda. Według Ojców Kościoła jest to początek sakramentów Kościoła. Tak wiele zależy od ludzkiego serca - w małżeństwie, w kapłaństwie, w stanie wolnym, w zakochaniu, w cierpieniu, w zwątpieniu, w trudach, kłopotach, w złości i w radości, w szczęściu i nieszczęściu. Ludzie o sercu otwartym, szczerym, ufnym, potrafią pokonać wiele uprzedzeń, nieprzyjaznych słów, skłonności do złego, a nawet przebaczyć wyrządzone zło. Miarą serca można zmierzyć wiele niewyjaśnionych sytuacji. Ponieważ ludzkie serce nie jest takie silne, dlatego Bóg daje nam serce swego Syna Jezusa Chrystusa. Oto Bóg - Człowiek daje nam przykład, w jaki sposób można żyć w pokoju z Bogiem i ludźmi. Uczymy się, przeto od Chrystusa i wpatrzeni w Jego serce, zdążamy ku Niebu.  Gubią się ludzkie serca w natłoku spraw, sytuacji, kłopotów…Coraz częściej się zdarza, że szukający duchowego wsparcia poszukują ludzi, którzy im pomogą. A ponieważ na świecie jest wielu uważających się za nauczycieli i świadków, trudno jest dokonać właściwego wyboru. Niektórzy poszukujący trafiają na niewłaściwe osoby, które omamiają swymi błędnymi naukami.

Jakże trudno zaglądnąć do czyjegoś wnętrza! Każdy chroni swoje serce przed niepowołanymi osobami. A tymczasem Chrystus otwiera swoje Serce dla każdego z nas. Jego dobroć jest nieograniczona. To w Sercu Jezusa mieszczą się wszystkie skarby mądrości i umiejętności. W Nim mieszka cała pełnia Bóstwa. Z Jego hojności wszyscyśmy otrzymali, łaskę po łasce. A wszystko to dokonało się na krzyżu, na którym Chrystus odkupił ludzkość. Od czasu do czasu warto medytować słowa litanii do Serca Pana Jezusa.

Dla niewidomych

 
0
0
0
s2sdefault
powered by social2s

BE-16Niesamowita radość przepełnia nas, gdy zdajemy sobie sprawę, iż nie jesteśmy sami. Duch Święty, który kieruje Kościołem, umacnia serca wszystkich wierzących. I tak będzie aż do ponownego przyjścia Chrystusa na ziemię.

Skoro nie jesteśmy sami, to skąd bierze się u niektórych narzekanie, duch niepokoju, zniechęcenie nas to wszystko, co dzieje się wokół nas? Co jest źródłem pesymizmu? Dlaczego tak wiele zadufania, egoizmu, a nawet pychy u chrześcijan? To szatan zatruwa wiele serc, a duch tego świata jakby potęguje złe nastawienie do bliźniego i brak optymizmu na każdy dzień.

Warto jest wracać do sakramentu bierzmowania. Nie tylko jako do pewnego wydarzenia, które miało miejsce w konkretnym kościele i z mniej lub bardziej znaną osobą biskupa. Ważniejszy jest bowiem fakt, że Duch Święty stale działa w nas, a Jego niezliczone dary umacniają cały Kościół i sprawiają, że żyjemy duchem Ewangelii. Wielu zamknęło się na działanie Parakleta i trwają jakby w uśpieniu, jakby w duchowej śpiączce. Aby ich obudzić, potrzebne są bardzo konkretne działania wspólnoty wierzących. Trzeba poprosić Ducha Świętego o pomoc.

Przed swoim odejściem od nas Pan Jezus tak nas przygotował na wydarzenie Zesłania Ducha Świętego: "Nie zostawię was sierotami. Zostanę z wami po wszystkie dni, aż do skończenia świata". I "będę prosił Ojca i da wam innego Pocieszyciela, Ducha Prawdy. aby zawsze był z wami". "On was nauczy i przypomni wam wszystko, co wam powiedziałem." "On będzie świadczył o Mnie, ale i wy też będziecie świadczyć, bo jesteście ze Mną od początku." "Teraz idę do Tego, który mnie posłał... Pożyteczne jest dla was moje odejście. bo jeżeli nie odejdę, Pocieszyciel nie przyjdzie do was." "Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz tego nie zrozumiecie. Gdy zaś przyjdzie Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy." "Pozostańcie w mieście, aż będziecie uzbrojeni mocą z wysoka. "Znowu was zobaczę, rozraduje się serce wasze i radości tej nikt wam nie zdoła odebrać." To mówił Pan Jezus przed swoim odejściem, oni trwali wszyscy jednomyślnie na modlitwie razem z niewiastami i Maryją, Matką Jezusa (por. Dz 1,14). To właśnie dziś - w dzień Pięćdziesiątnicy - spadł z nieba szum jakby gwałtownego wiatru i ukazały się języki ognia... "i wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym" Weźmijcie i wy Ducha Świętego!

Cudem tego dnia jest to, że zatrwożeni Apostołowie, zamknięci w Wieczerniku z obawy przed Żydami, każą otworzyć drzwi i Piotr mówi kazanie. Cudzoziemcy rozumieją jego język, jego mowę. I przyjmuje chrzest około pięciu tysięcy mężczyzn. Taki jest początek działalności Kościoła. W Duchu Świętym jest moc działania Kościoła. Od tamtego wydarzenia upłynęło ponad dwa tysiące lat. Jest Kościół, bo jesteśmy my. My, którzy przyjęliśmy Ducha Bożego i Duch Boży jest w nas. Patrzymy więc z podziwem na ten pierwszy Kościół. Pytamy: skąd oni mieli taką moc wiary? "Trwali oni jednomyślnie na modlitwie i na łamaniu chleba. Świadczyli o Jezusie z wielką mocą. Duch Boży umacniał ich naukę przez cuda w ślad za nimi idące."

0
0
0
s2sdefault
powered by social2s

im_1_347Piszę dzisiaj do Ciebie ten krótki list… Ale dlaczego teraz i dlaczego właśnie do Ciebie? Czy nie mam już nic lepszego do roboty? Czy nie mam do kogo pisać? Dlaczego?… Może właśnie dlatego, że dzisiaj Twoje święto… Że właśnie dzisiaj pokazujesz nam, że nikt ci nie jest obojętny… i że idziesz tam, gdzie mieszkają, żyją, pracują, wypoczywają i spędzają swój czas Twoi bracia i siostry.

Ale dlaczego to właśnie Ty idziesz do nich, a nie oni do Ciebie? Przecież tak wielu Ciebie co niedziela odwiedza. Tak liczni są również ci, którzy niemal codziennie wydeptują kroki do kościoła, aby się z Tobą spotykać. Którzy dbają o to, aby regularnie oczyszczać swoje serce w sakramencie Pokuty, byś mógł do nich przychodzić i w nich zamieszkiwać. Którzy pamiętają na Twoje sława zapisane w Księdze Apokalipsy przez św. Jana: „Oto stoję u drzwi i kołaczę. Jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy, przyjdę do niego i będę z nim wieczerzał - a on ze Mną”. Nie tylko pamiętają, ale na nie radośnie odpowiadają otwierając na oścież dla Ciebie drzwi do swojego serca. Którzy poza Tobą i bez Ciebie nie widzą sensu własnego życia.

No tak - zapomniałem… Są także ci „inni”… Jacy „inni”? - Ci, którzy specjalnie z Tobą nie chcą mieć wiele wspólnego. Którzy sobie tłumaczą, że nie chcą się Tobie naprzykrzać, bo masz wiele innych ważniejszych spraw na głowie. Którzy na słowa: „kościół”, „Msza święta”, „spowiedź”, „Eucharystia’, „Przykazania” - odczuwają dziwną alergię i omijają Ciebie z daleka… Są także ci młodzi, niestety coraz liczniejsi i coraz młodsi młodzi, którzy biorąc niechlubny przykład ze starszych (może nawet własnych rodziców) starają się zachowywać bezpieczny odstęp od kościoła, bo w środku podobno jest im za duszno, za gorąco, za ciasno, niewygodnie i nigdy nie ma dla nich - jak twierdzą - miejsca. Którzy intensywnie przypatrują się temu, co się dzieje wokół kościoła, a jednocześnie nie interesują się tym, co Ty dla nas i dla nich czynisz w kościele na ołtarzu. To dla nich nieistotne, tym się zbytnio nie interesują, to dla nich nie ma większego sensu. Za to oczkiem w ich głowie jest sięgnąć po kolejny papieros, wychylić kolejny kieliszek wódki czy kufel z piwem, zaliczyć kolejną „przygodę” czy przesiedzieć całą niedzielę przez telewizorem czy komputerem.

Często też okłamują rodziców, siebie ale nade wszystko Ciebie, twierdząc że byli ma Mszy świętej, podczas gdy czas na nią przeznaczony przesiedzieli w sklepie czy z dala od twojej świątyni… Czy dla nich Msza święta ma jeszcze jakąś wartość? A Ty? Gdzie jest dla Ciebie miejsce w ich życiu?

0
0
0
s2sdefault
powered by social2s
jezus_101Kto jest spragniony niech przyjdzie i pije
Oto Źródło wody żywej
"Odpowiadajcie Mu zatem miłością
na miłość i nigdy nie zapominajcie o Tym,
którego miłość do was pchnęła aż do śmierci"
Święta Małgorzata Maria

Maj w kościelnej tradycji poświęcony jest Matce Bożej. Maryja nie chce jednak „skupiać” całej uwagi ludu Bożego na sobie. Wiedzie go, bowiem do swojego jedynego Syna. Dlatego też czerwiec poświęcony jest Jezusowi Chrystusowi, którego właśnie w tym czasie czcimy w sposób szczególny w nabożeństwach dedykowanych Jego Najświętszemu Sercu. Jest ono - jak nauczał papież Leon XIII - „symbolem i żywym obrazem nieskończonej miłości” Jezusa do wiernych.

Podczas nabożeństwa odmawia się lub śpiewa litanię do Serca Jezusowego i akt zawierzenia, a także śpiewa pieśni. Jeśli modlitewne spotkanie odbywa się w kościele, to zebrani klęczą przed wystawionym Najświętszym Sakramentem.

Nabożeństwa czerwcowe, odprawiane w obecnej formie, pojawiły się dość późno, bo dopiero w XIX wieku. Sam kult Serca Jezusowego został już wcześniej zainicjowany przez św. Małgorzatę Marię Alacoque - francuską wizytkę. Zakonnica ta w drugiej połowie XVII stulecia doświadczyła objawień Pana Jezusa, który wzywał ją do upowszechnienia w całym Kościele nabożeństwa ku czci swojego Serca. W Polsce nabożeństwa ku czci Najświętszego Serca Pana Jezusa były znane najpierw w klasztorach Wizytek w Warszawie, Krakowie i Lublinie. Potem zostały zaaprobowane przez biskupa Lublina i polecone do odprawiania w jego diecezji. Następnie rozprzestrzeniły się na terenie całego kraju. Nabożeństwo czerwcowe składa się z dwóch podstawowych elementów: adoracji Najświętszego Sakramentu oraz Litanii do Najświętszego Serca Pana Jezusa. Historia powstania tej Litanii jest dosyć ciekawa. Gdy w XVIII wieku w Marsylii wybuchła zaraza, jedna z zakonnic ułożyła ją, aby wybłagać ratunek dla miasta. Po pewnym czasie zaraza ustąpiła. Początkowo modlitwa ta składała się z 26 wezwań, później dodano do niej jeszcze 7, dzięki czemu Litania licząca 33 prośby upamiętnia symboliczną liczbę lat życia Jezusa na ziemi. Wielkim zwolennikiem i czcicielem Serca Jezusowego był Ojciec Święty Jan Paweł II, który wielokrotnie dawał wyraz swej radości z faktu, że w Polsce ta forma pobożności jest wciąż obecna. W Elblągu w 1999 r. powiedział: „Cieszę się, że ta pobożna praktyka, aby codziennie w miesiącu czerwcu odmawiać albo śpiewać Litanię do Najświętszego Serca Pana Jezusa, jest w Polsce taka żywa i ciągle podtrzymywana”. Jest to pochwała, ale i zadanie dla nas - katolików, rodaków Jana Pawła II. Zadanie, aby te nabożeństwa przetrwały i były kultywowane przez kolejne pokolenia.

Kościół rzymskokatolicki widzi w tym nabożeństwie symbol miłości Boga ku ludziom. Chciałby także rozbudzić w sercach ludzkich wzajemną miłość ku Bogu poprzez to nabożeństwo. Nadto sam Chrystus nadał temu nabożeństwu wybitnie kierunek ekspiacyjny: ma nas ono uwrażliwiać na grzech, mobilizować w imię miłości Chrystusa do walki z nim oraz do wynagradzania za tych, którzy najwięcej ranią Boże Serce.

0
0
0
s2sdefault
powered by social2s

mediuByło to przy kasie na dworcu kolejowej w niewielkiej miejscowości. Przy kasie jakby uparcie tkwi człowiek w średnim wieku. Od wnętrza kasy dochodzi jakiś krzykliwy głos osoby raczej zdenerwowanej. Ludzie zaczęli się oglądać... o co tu chodzi? Stojący pan wielokrotnie prosi o bilet... kasjerka wielokrotnie pyta... dokąd! Wybierający się w drogę mimo wszystko nie odpowiedział dokąd chce jechać... odszedł w końcu bez biletu... Pytali ludzie, czy był pijany? Nie - całkiem normalny - to dlaczego tak postąpił? Odpowiedź zdaje się być prostą - ten człowiek sam nie wiedział co z sobą zrobić. Może był to ktoś z bezdomnych, może bezrobotny, albo psychicznie wykończony. Coraz więcej ludzi dzisiaj nie ma dokąd iść, nie ma celu życia, sensu dla swoich dni i lat! Dlaczego...?

Trudno zamykać się na dłuższy czas w samym sobie - taka sytuacja jest nie do zniesienia. Powiadają niektórzy młodzi gniewni, że pójdą w cały świat... A może takim ludziom mimo wszystko trzeba pomóc w odnalezieniu sensu życia, owej stacji do której trzeba nam się udać? Wiem, że to będzie droga pod górę! Mojżesz wspina się na górę Synaj by oglądać Boga

Podobno szczyty gór nie tylko nas rozkoszują, cieszą, ale także doświadczają, uczą, hartują. Wielu udaje się na szczyt, aby się modlić, bo tam jest się bliżej Boga. Na szczyt góry został zaproszony wódz i przewodnik narodu pielgrzymujący Mojżesz. Było to niebawem po wyjściu z niewoli egipskiej. Ze swoim ludem przybył na pustynię Synaj. Obozowali naprzeciw góry. Mojżesz wielokrotnie bywał wzywany na rozmowę z Bogiem. Tam na szczycie zostało zawarte przymierze, czyli uroczysta umowa Boga ze swoim ludem, który stał się odtąd szczególną własnością pośród wielu narodów. Wracając do swoich Mojżesz przekazywał nakazy Pana, Jego przykazania i zachęcał by uczynić wszystko, co Bóg polecił im czynić. Tam na pustkowiu uczył ich dobra, pomagał w pielgrzymowaniu dając pokarm i napój - aby doszli do celu - do Ziemi im Obiecanej. Nie tylko Mojżesz, ale i lud chciał zobaczyć Oblicze Boga. Nie wolno im było nawet dotykać podnóżka góry - mieli czekać na znak dany przez Boga. Padały grzmoty, lśniły błyskawice, a mgła rozpostarła się nad górą. Lud drżał ze strachu stojąc z daleka. Nie tylko Mojżesz był ciekawy nieba i Oblicza Bożego. Pewnego dnia w czasie modlitwy zapragnął wołając do Boga: „Spraw, abym ujrzał Twoją chwałę”… Odpowiedź: Ja ukaże ci mój majestat i ogłoszę moje imię, wyświadczę łaskę i miłosierdzie, komu Mi się podoba... nie będziesz mógł oglądać mojego Oblicza... oto miejsce obok Mnie, stań przy skale. Gdzie będzie przechodzić moja chwała pozostawię cię w rozpadlinie skały i położę ręka Moją na tobie, aż przejdę, ujrzysz Mnie z tyłu, lecz nie ukaże Ci mojego Oblicza... Pan zstąpił, zatrzymał się przy Mojżeszu, rozmawiali z sobą, a schodząc z góry twarz jego promieniała na skutek rozmowy z Panem tak, że bali się zbliżyć do niego. Często ukrywał twarz swoją zasłoną, odkrywał dopiero, gdy stawał przed Bogiem.

Początek strony